Prosimy o pomoc w naszej
sprawie. Zostaliśmy oszukani przez organizację humanitarną z Danii z
Tvind.
Organizacja ta ma nazwę HUMANA PEOPLE TO PEOPLE.
Od miesiąca sierpnia 2001 r pracowaliśmy w Szwecji w Goeteborgu w UFF
CENTER SORTING. Mieszkaliśmy w sklepie w dzielnicy Bellevi.
Dano nam do podpisu dokumenty in blanco i powiedziano nam, że pieniądze tu
zarobione będą przeznaczone na naszą naukę w szkole tej organizacji w
Durbanie w RPA.
Po dwóch miesiącach ciężkiej pracy powiedziano nam, że do Durbanu nie
pojedziemy, bo osoba która z nami się kontaktowała i dawała nam dokumenty
in blanco ma inne plany w stosunku do nas. Ta osoba przedstawiała się nam
imieniem Elza Maria z Juelsminde.
Przez dwa miesiące fizycznej pracy w Geteborgu schudłem 25 kg, a moja
dziewczyna 12 kg, a dlatego, że nam dawano tylko 300 koron szwedzkich na
jedzenie.
Po tej ciężkiej pracy wysłano nas do szkoły Humany do Bogense. Tam byliśmy
5 dni i dali nam pokój z daleka od innych ludzi dlatego żebyśmy się z
nikim nie kontaktowali, bo powiedzieliśmy Elzie Marii, że nie podoba nam
się zmiana szkoły.
Po pięciu dniach wysłali nas do Tvind i zagrożono nam, że zostaniemy
rozdzieleni jak nam się to nie podoba.
W szkole w Tvind mieszkaliśmy dwa miesiące, bo Policja Duńska nie wyraziła
zgody na dalszy nasz pobyt w Tvind.
Nasza opiekunka Wang Jing w tej szkole kazała nam wyrzucić paszporty i
zgłosić w Konsulacie polskim w Kopenhadze kradzież, ale my stanowczo
odmówiliśmy, co jej się nie spodobało. Po paru dniach powiedziano nam, że
mamy pojechać do szkoły Humany w Anglii do Hull bo tam nie ma problemów z
pobytem i wizą.
W listopadzie pojechaliśmy autostopem z ciężkim bagażem do DENN HAAG na
fundraisning. Nie dali nam na drogę żadnych pieniędzy ani jedzenia -
przejechaliśmy 800 km głodni.
Spaliśmy w Denn Hag na ulicy Newtona, u dziewczyny która zna naszą
opiekunkę Wang Jing, w pokoju 3 m na 4 m, kobiety i mężczyźni razem 6 osób.
Wang Jing kupowała bardzo mało jedzenia dla całej grupy i jedliśmy
marchewki i owoce na ulicy pod kościołem.
Całe osiem dni zbieraliśmy od ludzi na ulicy pieniądze mówiąc im, że
jesteśmy studentami i potrzebujemy pieniądze na wyjazd do Afryki a w
zamian za pieniądze dawaliśmy tym ludziom gazetę ze szkoły w Tvind.
W naszym teamie było 14 osób i nie wszyscy dużo pieniędzy zebrali. Te
pieniądze Wang Jing wysyłała codziennie na konto szkoły w Tvind.
Po ośmiu dniach Wang Jing znowu kazała nam wrócić do Tvind autostopem, a
sama pojechała pociągiem.
Nam pozostało tylko kilka dni legalnego pobytu w Danii, więc na dwa dni
przed końcem pobytu kazano nam jechać do Anglii do szkoły w Hull, ale
najtańszym transportem, bo nie dadzą nam pieniędzy.
Wyszukaliśmy w internecie autobus z Polski jadący do Londynu przez Hamburg
za cenę 600 koron duńskich.
Nasza znajoma Polka mieszkająca w Tvind odwiozła nas samochodem do
Hamburga, ale spóźniliśmy się na ten autobus do Londynu i musieliśmy
wrócić do Polski, bo został nam tylko jeden dzień legalnego pobytu w Danii.
Wang Jing dała nam pieniądze na bilety do Londynu z Hamburga w kwocie 800
koron duńskich dopiero wtedy, kiedy powiedzieliśmy, że my
bez pieniędzy nigdzie nie pojedziemy i zostajemy w Tvind.
Od czwartego grudnia do trzynastego stycznia byliśmy w Polsce.
Do Tvind przyjechaliśmy piętnastego stycznia po zostawione tam nasze
ubrania i na drugi dzień mieliśmy jechać do Anglii do Hull, ponieważ Wang
Jing powiedziała nam, że nasze pieniądze zarobione w Szwecji w kwocie 15
000 koron duńskich zostały przekazane z Tvind do szkoły w Anglii i tu nie
możemy zostać.
Zaczęliśmy pakować nasze rzeczy i nagle powiedziała nam Wang Jing, że nie
pojedziemy do Anglii i mamy wracać do Polski.
Pytaliśmy z jakiego powodu, a ona nam powiedziała, że słyszała, że nasz
team nie oddawał jej wszystkich pieniędzy zbieranych w Denn Hag i my
również jej nie oddawaliśmy.
Powiedzieliśmy jej, że to są pomówienia. Z naszego teamu zostały tyko
cztery osoby reszta ludzi uciekła, i nie jest to prawdą.
Nie pozwoliła nam na kontakt z Karen szefem szkoły w Anglii, ażebyśmy
mogli zapytać jej czy mamy przyjechać do Anglii czy nie.
Zamknęła nam lodówkę z jedzeniem na stołówce i głodziła nas, bo my nie
mając pieniędzy nie mogliśmy kupić sobie jedzenia.
Wchodziła Wang Jing codziennie do naszego pokoju i wyłączała nam
ogrzewanie ażebyśmy marzli.
Zginęły nam wtedy nasze niektóre rzeczy osobiste i kasety video, które
nakręciłem o Humanie.
Codziennie przychodziła do naszego pokoju i kazała nam wyjechać, a myśmy
prosili, ażeby Human się z nami rozliczyła bo mieszkaliśmy w Tvind tylko
dwa miesiące, a zarobiliśmy dla tej organizacji 100 000 koron szwedzkich i
nie wykorzystaliśmy tych pieniędzy.
Odpowiedziała nam, że wezwie policję jeżeli do dnia następnego nie
wyjedziemy.
Chcieliśmy porozmawiać z szefem szkoły w Tvind Anną Lausen, ale nam
odpowiedziała, że to nie jest jej sprawa i nie będzie z nami rozmawiać.
Poprosiliśmy naszego kolegę Gregora Lihę ze Słowenii, ażeby pomógł nam
wyjechać z Tvind, bo mamy duże bagaże i nie mamy pieniędzy i nie damy
sobie rady.
Kolega ten na naszą prośbę odwiózł nas samochodem do granicy
Duńsko-Szwedzkiej, bo w Geteborgu mamy znajomego, który nam pomoże wrócić
do Polski.
Gregor kupił nam bilety na prom do Goeteborga z Frederikshavn i w ten
sposób potraktowała nas organizacja humanitarna Humana People TO PEOPLE.
Chcieliśmy sobie wziąć chleb na podróż - niestety lodówka była na
polecenie Anny Lausen zamknięta dla nas .
W szkole w Tvind głodzono nas trzy dni i dlatego musieliśmy stamtąd po
prostu uciec.
My mamy dokumenty świadczące ile i kiedy zarobiliśmy pieniędzy dla Humany
i jakie z nami ustalano warunki.
Bardzo prosimy o to by o tej sprawie dowiedzieli się ludzie w całej
Europie. Chcemy przestrzec wszystkich przed HUMANA PEOPLE TO PEOPLE.
Możemy wystąpić w radio i TV i opowiemy jak Humana wykorzystuje ludzi
finansowo i moralnie.
My czujemy się oszukani moralnie i finansowo na kwotę 100 000 koron
szwedzkich i 1500 $ wpisowego. Nie boimy się powiedzieć prawdy, bo
jesteśmy normalnymi ludźmi.
Posiadamy materiał filmowy oraz zdjęcia z miejsc, w których byliśmy i
pracowaliśmy dla tej organizacji.
Pozdrawiamy Bożena i
Jacek
Nasz tel.:fax.: 048-32-752-23-96
Nasz e-mail
arab86@poczta.onet.pl
arab86@interia.pl
Nasz adres JAWORZNO 43-603
UL.:GRUNWALDZKA 104/15
POLSKA
UZUPEŁNIENIE
Humana daje ogłoszenia do
gazety "Gazeta Wyborcza" o treści:...Organizacja Humanitarna przyjmie
wolontariuszy do pracy w Afryce, walka z AIDS...podają kontaktowy e-mail
do Danii.
· Po kontakcie z kimś z Humany dają termin, na który trzeba przyjechać do
jednej ze szkół w Danii na infomeeting. Jest to weekend. Spotkania są
zawsze na dworcu kolejowym w Kopenhadze o godzinie 16.00 w piątki. Po
spotkaniu na dworcu samochody zabierają ludzi i zawożą ich do jednej ze
szkół.
· W soboty jest infomeeting. Nauczyciele z tych szkół informują ludzi co
to jest za organizacja wyświetlają slajdy o Afryce i informują jaka ta
organizacja ma poważanie w Danii, zmuszają ludzi do śpiewania piosenek i
różnych prac malowania, sprzątania.
· Potem w soboty wieczorem są rozmowy indywidualne. Polega to na tym, że
badają każdego kim jest i ile może mieć pieniędzy, ale wcześniej o żadnych
pieniądzach nic nie mówią, nie mówią też jak wygląda fundraising i co to
jest, od każdego kto chce przystąpić do tej organizacji wymagają 2.500 $ i
100 koron duńskich za pobyt trzy dniowy na infomeetingu.
· Nam obiecali po okresie próbnym trwającym 12 miesięcy pracę w Afryce w
RPA, samochód służbowy i dom, a za to mieliśmy nie pobierać oficjalnie
wypłaty, tylko mieliśmy mieć dostęp do wspólnego konta bankowego razem z
innymi pracownikami Humany. Na nasze pytanie kto tu jest szefem
odpowiedziano nam, że szefami są bossowie szkół Humana. Zarabiają oni 28
000 koron duńskich miesięcznie, a nauczyciele w tych szkołach od 8 000
koron duńskich do 18 000 koron. Za mieszkanie i jedzenie nie płacą.
Jedyne zadanie jakie mają nauczyciele to pilnować, ażeby ludzie jadący na
fundraising oddawali im wszystkie zebrane pieniądze. Pilnują i donoszą
wszystko co ludzie mówią albo krytykują Humanę do bossów szkół.
· Okazuje się, że nam Polakom oraz innym ludziom ze wschodniej Europy nie
wolno przebywać dłużej niż trzy miesiące w Unii a Humana tego nie mówi.
Twierdzą że oni załatwiają wizę, ale okazuje się że jest inaczej.
Większość ludzi przebywa tam nielegalnie a Policja duńska nie wydaje wiz
dla ludzi którzy są w Humana.
· Nam kazano wyrzucić paszporty ażeby nasz pobyt był legalny. Dlatego że
po sześciu miesiącach mieliśmy już jechać do Afryki, a Policja Duńska
wydaje decyzję późno i dlatego takie wyjście nam zaproponowała Wang Jing
nauczycielka z Tvind. Mieliśmy pojechać do Ambasady Polski do Kopenhagi i
zgłosić zagubienie paszportów a Ambasada wydała by nam nowe - bez daty
wjazdu do Danii a to wszystko by trwało i nasz pobyt wciąż byłby legalny.
My na takie rozwiązanie nie zgodziliśmy się i to bardzo nie spodobało się
bossowi szkoły Annie Lausen.
· Plany jakie były do nas to mieliśmy pracować w Goeteborgu przez dwa
miesiące i potem Humana miała dać nam stypendium i mieliśmy polecieć
samolotem do Republiki Południowej Afryki do szkoły Humana do Durbanu, a
tam mieliśmy dowiedzieć się reszty - mamy kontrakt z Durbanu który o tym
mówi.
· Po bardzo ciężkiej pracy w Goeteborgu - pracowaliśmy bez żadnego zakresu
obowiązków, w soboty, podnosiliśmy duże ciężary kosze o wadze od 100 kg do
200kg, pracowaliśmy na wszystkich stanowiskach pracy i byliśmy codziennie
głodni, spotkała się z nami na dworcu kolejowym w Kopenhadze Elza Maria
szefowa od zatrudniania wolontariuszy w Humana i dała nam dokumenty in
blanco do podpisu i powiedziała nam, że bardzo się spieszy i odwołała
kilka spotkań, ażeby się z nami zobaczyć. Po krótkiej rozmowie dała nam
pieniądze na bilet kolejowy do Bogense i kazała nam tam pojechać bo ona
ma co do nas inne plany. My nie chcieliśmy się zgodzić bo mieliśmy
pojechać do Durbanu a nie do Bogense.
· Ona odpowiedziała nam, że jak będziemy się z nią kłócić to nas rozdzieli.
· Pojechaliśmy do szkoły w Bogense i tam czekaliśmy na dalsze decyzje. W
tej szkole odbywał się wtedy infomeeting. Nas przeniesiono do domku
oddalonego · od szkoły o 400 m, ażebyśmy nie mogli kontaktować się z
ludźmi którzy przyjechali tam na infomeeting. Powiedział nam to Polak o
imieniu Maciek, który tam zajmuje się promocją Humany, który w Polsce był
przez osiem lat narkomanem i miał kłopoty z prawem i przebywa tam też
nielegalnie.
· Po sześciu dniach dowiedzieliśmy się, że stypendium nie dostaniemy, bo
za mało pieniędzy daliśmy do Humany i musimy jechać do szkoły w Tvind, aby
tam zebrać jeszcze więcej pieniędzy.
· Karen - boss szkoły w Bogense - krzyczała na nas, że nie pojedziemy do
Durbanu, bo mają co do nas inne plany i nie mamy innego wyjścia. My
powiedzieliśmy jej, że pracowaliśmy dla Humany dwa tygodnie dłużej i
zrobiliśmy więcej niż było to ustalone, ale ona jeszcze bardziej krzyczała.
· Pojechaliśmy pociągiem do szkoły w Tvind. W Tvind dołączyliśmy do teamu
czternastoosobowego. Byli tam ludzie z całej Europy.
· Tam w Tvind codziennie mieliśmy infomeetingi po trzy cztery godziny po
to, ażeby uświadomić nam ,że najważniejszą sprawą dla nas tutaj jest
zbieranie lub zarabianie w jakikolwiek sposób pieniędzy i oddawanie ich
nauczycielowi. W sposób chamski zapisywano informacje o naszych rodzinach,
o zdolnościach, o zawodach, o naszym statucie majątkowym. Kazano mi
sprzedać samochód, a pieniądze oddać Humanie.
· Wszystkie pieniądze jakie mieliśmy odłożone przekazaliśmy dla tej
organizacji. Zarobione w Goeteborgu ponad 100 000 koron szwedzkich zabrała
Elza Marii, · szefowa Netup w Humana.
· Zacząłem krytykować nauczycielkę Wang Jing za to, że robi błędy i nie
dba o ludzi z naszego teamu. Po dwóch miesiącach zostało tylko cztery
osoby. Ludzie w nocy uciekali, bo bali się, że w dzień nie dadzą rady.
· Wang Jing i Annie Lausen nie podobała się moja krytyka i to że nie
donosimy co inni ludzie myślą i robią.
· Organizacja ta szuka ludzi do zbierania dla nich pieniędzy lub zatrudnia
nielegalnie. Dla tej organizacji nie są ważne żadne inne sprawy tylko
pieniądze. W ostatnim czasie ludzie zostali oszukani w Durbanie i zgłosili
sprawę na Policję. W Anglii w Hull też interweniowała Policja.
· My straciliśmy na rzecz tej organizacji 1500 $ oraz 100 000 koron
szwedzkich. M moralnie Humana nas zrujnowała - nie mamy zaufania do ludzi.
· Przed wstąpieniem do Humana mieliśmy pieniądze na otwarcie firmy
sprzedającej komputery, a teraz nie mamy nic: nie mamy teraz pieniędzy i
pracy i nie wiemy co my teraz mamy robić, · mieszkamy u rodziców i brata.
Abyśmy opuścili Tvind to zamknięto przed nami lodówkę z jedzeniem i tylko
dlatego uciekliśmy stamtąd.
Humana potrzebuje jak
największą ilość ludzi po to by wyciągnąć od nich pieniądze, a to się
zgadza, bo tam nie ma żadnej weryfikacji - kto się nadaje, a kto nie -
nawet nazwisko ich nie interesuje