POLSKIE TRADYCJE ŚWIĄTECZNE
W Polsce wszystkie ważniejsze
święta związane są z tradycją chrześcijańską. W naszym świętowaniu zachowały
się też wcześniejsze niż chrześcijaństwo zwyczaje i obrzędy. Praktyki i
elementy dawnych pogańskich świąt splotły się z elementami chrześcijańskimi,
które nadały im nowy sens i wymiar.
Cudze wiedzieć - pożytecznie,
Swoje - obowiązek.
Przegląd tradycji świątecznych zaczniemy od Adwentu, czyli początku roku
liturgicznego, a dalej przedstawimy chronologicznie, acz w wyborze, kolejne
święta polskiego kalendarza obrzędowego.
ADWENT
Jest to 4-tygodniowy okres oczekiwania na święto Bożego Narodzenia; czas
skupienia, postów, modlitw i nabożeństw. Na Podlasiu początek Adwentu
obwieszczano głośnym trąbieniem na ligawach - tzw. otrąbienie Adwentu. Miały
więc zamilknąć instrumenty muzyczne, ustać zabawy i tańce, nastać pobożność,
modlitwa za zmarłych, którzy w tym czasie szczególnie często nawiedzają
żyjących. Istniało przekonanie, że do połowy listopada powinny być zakończone
wszystkie ważne prace polowe i niektóre gospodarskie, związane z ziemią,
której aż do wiosny nie wolno dotykać i niepokoić.
Adwent był czasem spotkań sąsiadek przy wspólnie wykonywanych pracach,
najczęściej przy tzw. szkubaczkach, podskubkach czyli na darciu pierza, ale
też na przędzeniu. Czas ten upływał na pogawędkach, plotkach oraz na
kojarzeniu młodych par. Na wschodnich kresach Adwent nazywano więc czasem
swadziebnym. Inaczej niż w innych regionach Polski obchodzono Adwent na
Pomorzu. Tutaj był to już początek obchodów świątecznych i kolędniczych. Po
domach chodzili chłopcy z szopką, śpiewając kolędy na znak, że Narodzenie
Pańskie jest już blisko.
Jeżeli chodzi o obrzędy kościelne, to nadal we wszystkich kościołach w czasie
Adwentu odprawiane są o świcie tzw. Roraty czyli Jutrznie - msze święte
błagalne o przyjście Zbawiciela.
WIGILIA BOŻEGO
NARODZENIA - (24 grudnia)
Nazwa Wigilia wywodzi się od łacińskich słów: "vigiliare" - czuwać oraz "vigilia"
- czuwanie, straż nocna, warta. Boże Narodzenie obchodzone jest od IV w. n. e.
Z tego też okresu pochodzą pierwsze hymny kościelne o narodzeniu Pana Jezusa i
najstarsze znane przedstawienie świętej Rodziny, której wizerunek znajduje się
w katakumbach św. Sebastiana w Rzymie. Ale dopiero w VI w. do liturgii świąt
Bożego Narodzenia wprowadzono odrębne obrzędy i rytuały religijne dla
poprzedzającego je dnia wigilijnego.
Z dniem oraz z nocą wigilijną, najdłuższą w roku, związane były liczne
wierzenia. Wierzono więc, że ziemia się otwiera ukazując ukryte w niej skarby,
że nieruchome i najcięższe nawet kamienie i głazy drżą i poruszają się, że w
lesie zakwita paproć, a pod śniegiem trawa i kwiaty, zaś w sadach drzewa
okrywają się kwiatami i natychmiast wydają owoce. Zwierzęta zaś leśne i
pszczoły budzą się ze swego zimowego snu, aby uczcić Narodzenie Pańskie.
Wszystkie zwierzęta leśne i domowe mogą w tę jedyną noc rozmawiać ze sobą
ludzkim głosem, natomiast zwierzęta, które przed wiekami były obecne przy
narodzeniu Jezusa, o północy przyklękają na chwilę przy swoich żłobach.
Wierzono również, że woda w studniach zamienia się w miód lub wino, a w
strumieniach i rzekach - w płynne złoto lub srebro. Według podań wszystkie te
cuda mogły być jednak widziane wyłącznie przez ludzi bez grzechu. Istniało
przekonanie, że w wigilijną noc dusze zmarłych opuszczają zaświaty i
niewidzialne bądź w postaci ludzkiej jako żebracy czy pielgrzymi mogą
nawiedzać domy swych bliskich. Należało więc w tym dniu dmuchać na krzesła i
stołki zanim się na nich usiadło, nie wolno było spluwać na ziemię, wylewać
nieczystości,
Szyć, prząść ani rąbać drew i z największą uwagą obchodzić się z ostrymi
narzędziami, aby nie przestraszyć bądź nie zranić obecnego w pobliżu ducha.
Kładziono też na stole dodatkowe nakrycie, pozostawiano resztki wigilijnych
potraw czy kawałeczek opłatka. Takie zaproszenie duchów na wieczerzę wiązało
się jednak z pewnym lękiem, proszono zatem, żeby po posiłku, odpoczynku i
ogrzaniu się, wróciły do swojego świata.
W wystroju świątecznym w Polsce, i to zarówno w wiejskich chałupach, dworach
szlacheckich i magnackich rezydencjach, najczęściej pojawiały się snopy zboża,
słoma, siano, ziarna lnu, konopi, mak, groch, fasola. Snopki ustawiano w
rogach izby bądź wieszano u powały, siano kładziono pod stołem. Słomę
rozścielano na całej podłodze lub przykrywano nią ławy, na których siedziano
przy wigilijnym stole. Czyniono tak na pamiątkę narodzenia się Dzieciątka w
stajence oraz w intencji obfitych zbiorów.
Nieodzownym atrybutem świąt Bożego Narodzenia była gałąź zielona, jako symbol
życia, zdrowia, pomyślnej wegetacji i wzrostu roślin. świeże gałązki świerkowe,
jodłowe lub sosnowe przybijano do płotów, drzwi domów, wrót stodół. Strojono
nimi wnętrza mieszkań, głównie ściany i ramy obrazów z wizerunkami świętych
Pańskich. Był też zwyczaj wieszania u powały rozwidlonych wierzchołków świerku
lub samych gałązek, które bogato i kolorowo zdobiono. Choinki zaczęły być
znane dopiero w XIX wieku. Bardzo charakterystycznymi i wyłącznie polskimi
elementami świątecznego przystrajania wnętrz były ozdoby z opłatka, sięgające
swą tradycją XVII wieku. Wykonywane były w formie płaskich wycinanek,
ażurowych rozet i gwiazd, a także jako formy przestrzenne zwane "światami".
Ozdoby z opłatka miały chronić od chorób i wszelkiego zła ludzi i ich dobytek,
sprowadzać na dom błogosławieństwo, zapewniać domownikom szczęście, wzajemną
miłość i harmonię. Dlatego starano się, aby przetrwały jak najdłużej,
najlepiej do następnej wigilii. Najważniejszym jednak momentem całego dnia
jest oczywiście wieczerza wigilijna. Z nią łączy się najwięcej zwyczajów i
obrzędów. Wieczerza rozpoczyna się wraz z pierwszą gwiazdą, jaka ukaże się na
niebie, na pamiątkę gwiazdy betlejemskiej. Wtedy wszyscy biesiadnicy
rozpoczynają łamanie się opłatkiem. Opłatkami barwionymi dzielono się także ze
zwierzętami domowymi. Potem dopiero można było zasiąść do stołu i próbować
wszystkich po kolei potraw wigilijnych, których musiało być przynajmniej
dwanaście, bądź wielokrotność tej liczby lub też nieparzysta liczba (5, 7, 9,
11), w zależności od zamożności domu czy regionalnych tradycji. Wigilia
składać się więc powinna z potraw przyrządzonych z "wszystkiego co w polu,
sadzie, ogrodzie, lesie i wodzie". Postne wigilijne menu musi zawierać barszcz
czerwony lub zupę grzybową, śledź, chociaż jedną potrawę rybną, jakąś potrawę
z kapusty, kompot z suszonych owoców, kluski z makiem na słodko, ciasto makowe
lub mak z bakaliami, piernik, owoce, orzechy i różne słodycze. Oprócz potraw
niezwykłe były też zachowania ludzi przy stole. Do stołu powinna zasiąść
parzysta ilość osób, w przeciwnym razie ktoś z domowników mógłby ubyć na
zawsze z rodzinnego grona. Miejsca przy stole zajmowano według starszeństwa,
aby również według starszeństwa odchodzić z tego świata. Każdej potrawy
należało przynajmniej spróbować, aby zapewnić sobie obfitość w całym
nadchodzącym roku. Wieczerzę wigilijną spożywano w całkowitym milczeniu, co
uzasadnione było przez dawne biesiady zaduszne. Także w trosce o zdrowie i
dostatek jedzenia w nowym roku, nie należało, aż do skończenia wieczerzy przez
wszystkich, odchodzić od stołu ani kłaść łyżek na stole; jeśli zachodziła
potrzeba łyżki trzymano w zębach. Po skończonej uczcie nie sprzątano
wigilijnego stołu. Na całą noc pozostawiano na nim naczynia, zastawę, resztki
potraw i okruchy opłatków, a także butelkę wódki z przeznaczeniem dla dusz
zmarłych. Po wieczerzy śpiewano kolędy, korzystając z tzw. kantyczek czyli
śpiewników z zapisem nutowym. Według legendy autorem pierwszej kolędy był św.
Franciszek. Najstarsze polskie kolędy przełożone z kancjonałów łacińskich i
czeskich (skąd przyszło do Polski chrześcijaństwo) pochodzą z XV wieku.
śpiewaną po dziś dzień kolędę "W żłobie leży" napisał największy polski
kaznodzieja z przełomu XVI i XVII w. ks. Piotr Skarga, XIX-wieczną kolędę "Bóg
się rodzi" - Franciszek Karpiński. Poczynając od XVII w. w kolędach polskich
zaczęły pojawiać się wątki ludowe. One to zwane są pastorałkami. Inną cechą
charakterystyczną dla polskich kolęd, zwłaszcza późniejszych z XIX i XX wieku,
jest obecność w wątków patriotycznych i elementów martyrologii narodowej. W
czasach rozbiorów, powstań narodowych i wojen na melodię starych kolęd
śpiewano teksty patriotyczne.
Po wieczerzy wigilijnej wszyscy udają się do kościoła na pasterkę, zwaną też
północką.
Zwyczaj wręczanie sobie prezentów, dziś powszechnie praktykowany, wcześniej
dotyczył dzieci i to tylko z bogatych mieszczańskich domów. W niektórych
regionach Polski domy odwiedzają przebierańcy, zwani też gwiazdorami,
gwiazdkami czy po prostu kolędnikami. Wszystkie obchody dnia wigilijnego (tu z
konieczności opisane jedynie pobieżnie) oraz związane z nimi wierzenia,
zwyczaje i obrzędy, a zwłaszcza praktyki kultowe, z biegiem czasu uległy
zmianom, i tylko nieliczne spośród nich
przetrwały do naszych czasów.
BOŻE NARODZENIE
(25 grudnia)
To jedno z największych świąt kościelnych, w świecie chrześcijańskim
obchodzone od IV wieku, w przeszłości w Polsce zwane Godami, Godnimi lub
Godnymi świętami.
Dzień Bożego Narodzenia rozpoczynany jest od udziału w porannych nabożeństwach,
przeżywany w atmosferze powagi i spokoju. Należało powstrzymywać się od
wszelkich prac; sprzątania, rąbania drewna, przynoszenia wody ze studni, a
nawet nie wolno było rozniecać ognia, przeglądać się w lustrze ani też kłaść
się w ciągu dnia na spoczynek. W pierwszy dzień świąt nie urządzano zabaw ani
wesel, a poza najbliższą rodziną nie przyjmowano i nie składano wizyt. Obecnie
zakazy te nie są już tak rygorystycznie przestrzegane jak w przeszłości,
dotychczas jednak Boże Narodzenie spędza się w spokojnym i uroczystym nastroju
i zwykle w gronie najbliższych.
ŚWIĘTEGO SZCZEPANA
( 26 grudnia)
Patronem drugiego dnia świąt Bożego Narodzenia jest św. Szczepan, pierwszy
męczennik chrześcijański. Dotychczas w tym dniu, głównie na wsi, święci się
podczas nabożeństwa ziarna owsa lub innego zboża, na pamiątkę męczeńskiej
śmierci świętego, który został ukamienowany. Później garść tego poświęconego
ziarna dodaje się do ziarna siewnego. Pozostałym ziarnem obsypuje się księdza (w
niektórych regionach kraju), kawalerowie obsypują nim panny, albo w domach
wzajemnie obsypują się nim domownicy, sąsiedzi, znajomi. Zwyczajowo dzień św.
Szczepana otwierał czas zabaw, obchodów kolędniczych, trwające aż do święta
Matki Bożej Gromnicznej (2 lutego), a niekiedy nawet do końca karnawału czyli do
zapustów. Dzisiaj drugi dzień świąt Bożego Narodzenia to czas odwiedzin, spotkań,
przyjęć i wesel.
SYLWESTER (
31 stycznia ) / NOWY ROK (1 stycznia)
Sama data 1 stycznia wraz z noworocznymi obchodami wy-wodzą się z tradycji
rzymskiej, która przyjmowała za początek roku - Calendare Januariae. W Polsce
pierwszy miesiąc nazwano styczniem, jako że w nim stykają się stary i nowy rok.
W kościele katolickim natomiast, aż do VI wieku, dzień 1 stycznia i jego wigilia
obchodzone były wyłącznie jako oktawa Bożego Narodzenia. Wigilię Nowego Roku,
popularnie zwaną Sylwestrem, a także związane z tym dniem (nocą) zabawy,
obchodzi się w Europie od X wieku. Według bowiem proroctwa Sybilli w roku
tysięcznym miał nastąpić koniec świata. W roku 999, kiedy papieżem był Sylwester
II, Rzym wraz z innymi krajami chrześcijańskiej Europy wpadł w wielkie
przerażenie, określane Później przez historyków jako "kryzys milenijny". Po
północy totalne przerażenie i rozpacz przemieniło się w jednej chwili w wielką
radość. Ludność wybiegła tłumnie na ulice miast, śpiewano i tańczono przy
świetle pochodni, zaś papież Sylwester II udzielił po raz pierwszy
błogosławieństwa "urbi et orbi" - "miastu i światu", które do dzisiaj, każdego
pierwszego dnia nowego roku udzielane jest przez kolejnych papieży. Imieniem
tego papieża nazwany więc został ostatni dzień roku i ogólnie towarzyszące mu
wesołe zabawy, bale, korowody, uczty, maskarady.
W Polsce sylwestrowe bale i zabawy są stosunkowo świeżej daty, jeszcze bowiem w
XIX wieku należały do rzadkości, a urządzano je jedynie w miastach i to w
najbogatszych domach. Były to natomiast czas wróżb. W niektórych regionach
pieczono małe chlebki i bułeczki zwanych "bochniaczkami", "szczodrakami" czy "nowymi
latami", którymi obdzielano domowników na zdrowie i pomyślność. Był wypiekany
również "gościniec" dla sąsiadów. W dzień Nowego Roku obserwowano pogodę i niebo,
wróżąc o
pogodzie i urodzaju w nadchodzącym roku.
KARNAWAŁ • ZAPUSTY•
MIĘSOPUST
Karnawał po staropolsku zwany zapustami, to czas od Nowego Roku do środy
Popielcowej. Nazwa pochodzi od łacińskiego "carnavale", którego człony "caro" -
mięso i "vale" - bywaj zdrów oznaczają pożegnanie mięsa - czyli mięsopust - w
sensie szerszym wszelkich uczt i zabaw w związku ze zbliżającym się Wielkim
Postem. Karnawał wywodzi się z antycznych świąt: greckich Dionizji i rzymskich
Saturnalii. Karnawał w krajach śródziemnomorskich obchodzono hucznie już w
średniowieczu. Najbardziej znany był karnawał w Wenecji, a od XVIII w. - w
Rzymie. Pierwsze źródłowe wzmianki o karnawale polskim i związanych z nim
zwyczajach pochodzą z początku XVII wieku. Był to czas polowań, tańców i swawoli.
Niezależnie od stanu jadło się tłusto, dużo i tęgo popijano. Do ulubionych
staropolskich rozrywek należały kuligi, prowadzone przez wodzirejów, odbywające
się przy blasku pochodni, muzyce i dzwonieniu janczarów. Jednocześnie był to
popis koni cugowych, ozdobnych uprzęży i wierzchowców.
Najhuczniej i najweselej obchodzono jednak ostatni tydzień karnawału,
rozpoczynający się od tłustego czwartku, zwanego też zapuśnym, combrowym. Trzy
dni przed Popielcem, zwane zapustami, mięsopustem, ostatkami, kusymi dniami lub
kusakami czyli diabelskimi dniami, były szczególnie wesołe. Po wsi chodzili
wówczas przebierańcy i zamaskowane postacie. Na wózku lub sankach obwożono
Bachusa, przebranego chłopca lub lalkę ze słomy, z garnkiem, do którego zbierano
datki na piwo i gorzałkę. Na Górnym Śląsku kobiety tańczyły "na wysoki len i
konopie", które to tańce miały spowodować bujny wzrost tych roślin. Podobnie też
tańczyli mężczyźni "na owies, pszenicę i kłapocze (ziemniaki)". W kusy wtorek
odbywało się "wkupne do bab" czyli uroczyste wprowadzenie nowo zaślubionych
panien do grona mężatek. Innym obrzędem był podkoziołek czyli wieczorna zabawa
taneczna w karczmie, gdzie na beczce ustawiano figurkę koziołka, a niezamężne
panny przed tańcem z kawalerem, musiały rzucić pieniądze na talerz umieszczony
właśnie pod owym koziołkiem, wierząc, że taki okup zapewni im zamążpójście.
Do ciekawszych zwyczajów zapustnych należą jedlińskie kusaki, a przede wszystkim
odbywające się podczas nich wielkie widowisko, znane pod nazwą ścięcia śmierci.
W ostatnie trzy kuse dni odbywał się pochód przebranych postaci, kończący się
przed trybunałem, w składzie Burmistrza, Wójta i ławników. Oskarżana była śmierć.
Po długim wywodzie sądowym zostawała skazana na śmierć przez ścięcie mieczem.
Przed egzekucją wypuszczała ukrytego pod pazuchą czarnego kota jako symbol jej
mrocznej i złej duszy. "Martwą" śmierć wywożono poza granice miasta, wszyscy zaś
udawali się na
trwające do północy tańce.
W innych regionach kraju znane były podobne zwyczaje ścinania Mięsopusta lub
zabijanie grajka, oznaczające w istocie to samo czyli pożegnanie zapustów (karnawału)
i wszelkich zabaw.
ŚRODA POPIELCOWA
( Popielec)
środa Popielcowa, zwana też Popielcem lub środą Wstępną otwiera cykl świąteczny
Wielkiej Nocy, trwający aż do Zielonych świąt. Ceremonia posypywania głów
popiołem została wprowadzona do liturgii kościoła około IV wieku i aż do X
przeznaczona była wyłącznie dla osób publicznie odprawiających pokutę. Później
jednak obrzęd ten został ogólnie przyjęty i stosowany wobec wszystkich osób
obecnych w kościele.
W tym dniu w całej Polsce, zwłaszcza na wsiach i małych miasteczkach, powszechna
była zabawa zwana kłodą popielcową. Polegała ona na tym, że niezamężne panny i
kawalerowie wyciągani byli z domów, przywiązywani do kłody, którą musieli
zaciągnąć do karczmy, a tam wykupywali się wódką. Urządzano też inne złośliwe
żarty, np. ukradkiem przyczepiano do ubrań panien (szczególnie tych starszych)
małe drewniane klocki, ości rybie, szmaty, głowy lub łapki drobiu. W obchodach
Wstępnej środy były też powszechne tańce kobiet, które zbierały się w karczmach
na zabawach zwanych popłuczynami. W miarę jak upływał dzień Popielca, wszystkie
zabawy i tańce cichły, ustępując miejsca wielkopostnej powadze. Po wsiach
obnoszono wtedy garnek z żurem, a w domach i w karczmie, wieszano na sznurku
śledzia lub jego szkielet. ur. i śledź symbolizowały bowiem wielkopostne jadło.
Starannie myto też garnki i wyparzano wszystkie naczynia, aby nie pozostał na
nich nawet najmniejszy ślad tłuszczu.
WIELKI POST
Post Wielkanocny
ustanowiony został w II wieku, podobnie jak samo święto Wielkiej Nocy. Posiada
on własną bogatą liturgię, ponadto zobowiązuje wiernych do szczególnych zachowań,
do skupienia a także do prywatnych indywidualnych umartwień.
Ciszę i spokój wielkopostny przerywało w połowie jego trwania hałaśliwe
półpoście zwane też śródpościem. Wtedy drewniane młoty z hukiem wybijały połowę
postu a ze wszystkich stron dobiegał głośny klekot drewnianych kołatek.
MARZANNA I GAIK
ZIELONY
W czwartą niedzielę Wielkiego Postu, zwaną Laetare, Białą bądź Czarną, niekiedy
też śmiertną, odbywał się obrzęd niszczenia, topienia lub palenia kukły zwanej
Marzanną, Moreną, Marzaniokiem, śmiercią, śmiertką lub śmierciuchą. Postać ta
była wyobrażeniem zimy i śmierci, chorób, różnorakiego zła i udręk nękających
ludzi. Rytuał topienia Marzanny miał spowodować szybkie nadejście wiosny.
¸łączył się z nim obrzęd Nowego Lata, Gaika Zielonego czyli wiecznie zielonej
gałęzi, którą po zniszczeniu symbolu zimy, tryumfalnie wprowadzano do wsi.
Identyczne obrzędy występowały niemal w całej Europie. Obrzędy topienia Marzanny
opisał już w XVI wieku Jan Długosz, dodając, iż jest to starodawny zwyczaj.
Według niego, obrzęd ten pozostawał w związku z niszczeniem pogańskich bożków,
jakie rzekomo nakazać miał Mieszko I na dowód przyjęcia religii chrześcijańskiej.
Inni badacze twierdzą, że obrzęd jest późnośredniowieczny i miał na celu
przeciwdziałanie tzw. "morowej zarazie", która w owych czasach często nawiedzała
kraje. Są też koncepcje wywodzące obrzęd z antycznych tradycji, szczególnie
rzymskich obchodów wypędzania starego Marsa. Dzisiaj obrzęd ten odbywa się 21
marca jako pierwszy dzień wiosny.
NIEDZIELA PALMOWA
Niedziela Palmowa zwana jest też Kwietną lub Wierzbną i stanowi początek
najważniejszych obchodów kościelnych, związanych ze świętem Wielkiej Nocy.
Kościół święci w tym dniu tryumfalny wjazd Chrystusa do Jerozolimy. Uroczyste
procesje z palmami rozpoczęły się w IV wieku w Jerozolimie, sam zaś zwyczaj
święcenia palm wprowadzono do liturgii w XI wieku.
W Polsce z palmami, którym przypisuje się nadzwyczajne właściwości, wiążą się
liczne zwyczaje ludowe. Wierzba uznawana była za roślinę "miłującą życie", w
ikonografii chrześcijańskiej symbolizuje zaś zmartwychwstanie i nieśmiertelność
duszy. Do palmy wkłada się też inne rośliny "wiecznie zielone", jak np. gałązki
cisu, borówek, bukszpanu, barwinka, tui i ozdabia się suszonymi kwiatami i
wstążeczkami. Poświęconymi w kościele palmami kropiono domostwa, obejścia i
bydło w oborze. Zawieszona pod strzechą ma ona chronić od złego, czarów i
nieszczęścia, przed chorobą a przede wszystkim od ognia. Poświęcone palmy
przechowuje się z szacunkiem do następnych świąt Wielkanocnych. W Krakowie i
okolicach w Niedzielę Palmową odbywały się kwesty uczniów szkół elementarnych i
studentów. Zwyczaj ten, potwierdzony przez XVIII-wieczne źródła, nosił nazwę
Puchery bądź Pucheroki, od łacińskiego słowa "puer" - chłopiec. W tym dniu
chłopcy zbierali się pod kościołami i po nabożeństwie, zaczynali recytować
wierszowane oracje, najczęściej o biedzie studenckiego życia oraz teksty pełne
przechwałek i żartów. W ten sposób, choć na parę dni, "zarabiali" na swoje
utrzymanie. Zwyczaj ten żywy był na podkrakowskich wsiach jeszcze w okresie
międzywojennym.
WIELKI TYDZIEŃ
Wielki Tydzień, ostatni w Wielkim Poście, poprzedzający najważniejsze święto
chrześcijan - Zmartwychwstanie Pańskie, jest okresem wzmożonych umartwień,
postów i praktyk religijnych. W kościołach uroczyście obchodzi się Misterium
Męki Pańskiej. W Wielką środę następuje gaszenie świec, tzw. ciemna jutrznia.
Kapłan uderzał w kazalnicę mszałem na znak chaosu jaki zapanował po pojmaniu
Chrystusa. Młodzież wykorzystała ten obrzęd jako pretekst do zabawy. Polegała
ona na wieczornym obchodzeniu wsi z drewnianymi kołatkami, hałasowaniu, aby
wypędzić diabła, który mógł się jeszcze gdzieś ukryć. W Wielki Czwartek we
wszystkich kościołach dzwony zamienia się na drewniane kołatki. Mimo
narastającego nastroju żałoby i powagi, praktykowany był zwyczaj wieszania,
palenia lub topienia kukły Judasza. W nocy z Wielkiego Czwartku na Wielki Piątek
na pamiątkę przejścia przez Chrystusa potoku Cedron, w Polsce południowej
chodzono do stawów i rzek, aby obmyć się w wodzie. Wielki Piątek to w kościele
dzień najgłębszej żałoby po zgonie Chrystusa. Wyrażają ją ogołocone z obrusów,
kwiatów i świec ołtarze, puste i otwarte tabernakula, zasłonięte kirem wizerunki
Zbawiciela. W Wielki Piątek w bocznych nawach kościołów odsłaniane są Groby
Chrystusowe. Tradycja ta sięga XVII wieku; przetrwała do naszych czasów wraz z
obyczajem Straży Grobowych. Wielka Sobota jest dniem przeznaczonym na święcenie
pokarmów, a także cierni, wody i ognia, kolejnych symboli świąt Wielkiej Nocy.
Głównym atrybutem święconki jest jajko - symbol życia, płodności, miłości i siły.
Najstarsze znalezione pisanki na ziemiach polskich pochodzą z X wieku z
wykopalisk w okolicach Opola i Wrocławia. W pierwszy dzień Wielkanocy poświęcone
jajka zakopywano w skibach pól i ogrodów na urodzaj. Wydmuszki i skorupki jaj,
zwłaszcza pisanek i kaszanek, rzucano pod drzewa w sadach, aby odstraszały
szkodniki i spowodowały obfitość owoców. Wierzono też, że jajka zakopane pod
węgły budowanego domu sprowadzą szczęście i pomyślność dla jego mieszkańców. W
zależności od techniki wykonania i regionu Polski wielkanocne jajka noszą różne
nazwy: pisanki, kraszanki, malowanki, rysowanki, skrobanki.
W Wielkim Tygodniu odbywają się także Kościelne Widowiska Pasyjne. W Kalwarii
Zebrzydowskiej, najstarszym i największym polskim sanktuarium pasyjnym z XVIII
wieku, odgrywane jest misterium Męki Pańskiej, które trwa prawie cały tydzień.
Do dzisiaj przybywają nań pielgrzymi z całej Polski.
WIELKANOC
Wielkanoc w
pierwszych wiekach chrześcijaństwa zwana była Paschą. Jest najstarszym (najwcześniej
ustanowionym) świętem, obchodzonym już w II wieku na pamiątkę Męki, śmierci i
Zmartwychwstania Chrystusa. Długie spory gmin chrześcijańskich, toczone w
pierwszych wiekach, dotyczyły terminu obchodzenia Paschy. Zakończył je Sobór w
Nicei w 325 r. ustanawiając, obowiązujący do dnia dzisiejszego, termin świąt
pomiędzy 22 marca a 25 kwietnia, zawsze w pierwszą niedzielę po pierwszej
wiosennej pełni księżyca.
święto Zmartwychwstania otwiera Rezurekcja - msza odprawiana w Wielką Sobotę o
północy, bądź o świcie w Wielką Niedzielę. Po Rezurekcji wszyscy udają się do
domów na uroczyste rodzinne śniadanie zwane święconym. Ucztę tę poprzedza
ceremonia dzielenia się poświęconym jajkiem. Niegdyś po podzieleniu się jajkiem
każdy z domowników, nawet małe dzieci, musiał spożyć całą laskę chrzanu. Miało
to chronić przed bólem zębów i brzucha, ale przede wszystkim było to "ostatnie"
umartwienie poniesione dla Chrystusa, pojonego przed śmiercią żółcią i octem.
Polskie święcone słynęło zawsze z obfitości. Po środku stołu królował baranek,
zwany wcześniej agnuskiem, wykonany z wosku, masła, ciasta bądź marcepanu, na
królewskich zaś stołach agnusek wykonany był ze złota, srebra, porcelany i
ozdabiany był drogimi kamieniami. święcone składało się z dań zimnych, głównie
mięs, jaj gotowanych na twardo i ciast. Były to dania, o których mówiono, że
podaje się je "bez dymu" lub że są to potrawy "przy jednym dymie", co oznaczało,
iż przygotowano je wcześniej, a na święcone tylko zostały podgrzane. Nie godziło
się bowiem w największe święto rozpalać ognia ani tym bardziej gotować. Na stole
musiała się również znaleźć "biała kiełbasa" zwana też "polską", gotowana lub
smażona. Wśród świątecznych ciast najważniejsze były baby wielkanocne, zwane też
babimi kołaczami. Równie sławne, a przy tym bardzo dekoracyjne były mazurki oraz
serniki, niegdyś nazywane przekładańcami. W czasie świątecznych biesiad do zabaw
wykorzystywano pisanki i kraszanki. Najczęściej były to gry zwane walatką lub
wybitką, czy też zabawą na wybitki. Polegała ona na toczeniu po stole pisanek
albo stukanie się pisankami trzymanymi w ręku. Wygrywał ten, czyja pisanka się
nie rozbiła. W niektórych regionach Polski na ten dzień przygotowywane są
niespodzianki dla dzieci. Tzw. zajączki umieszcza się w sadzie, pod drzewami
bądź gdzieś w obejściu.
PONIEDZIAŁEK WIELKANOCNY - DYNGUS
Poniedziałek Wielkanocny
charakteryzuje się mnogością zwyczajów i obrzędów, a większość z nich ma
charakter towarzyski i zabawowy. Szaleńcze zabawy zaczynały się nie-gdyś już w
nocy, z Niedzieli na Poniedziałek - zwanej też diabelską nocą. Wypuszczano więc
bydło z obór, wyciągano na kalenice dachów części wozów, narzędzi gospodarskich,
tarasowano drogi powywracanymi płotami, zatykano kominy itd. Do pobożnych zaś
praktyk należało wczesne wyjście w pole i pokropienie ziemi święconą wodą,
kreślenie znaku krzyża, modlitwa i zatykanie w zagon krzyżyka wykonanego z palmy
wielkanocnej. Najważniejszym jednak zwyczajem Poniedziałku Wielkanocnego był i
pozostał do dzisiaj Dyngus, zwany też śmigusem, śmigutrem lub śmigustem czyli
wielkie oblewanie spod znaku św. Lejka, jak żartobliwe go nazywano. Pierwsze
wzmianki o dyngusie pochodzą z XV wieku, a są to zakazy kościelne zabraniające "zwyczaju
pogańskiego, co się zwie dyngus". Dyngus oparł się jednak tym zakazom i
przetrwał do dnia dzisiejszego. Nazwy śmigus i dyngus pierwotnie oznaczały dwa
odrębne zwyczaje, pierwszy był to tzw. śmigus zielony lub suchy i polegał na
smaganiu się zielonymi gałązkami wierzbowymi, drugi to dyngus mokry czyli
oblewanie się wodą.
Na Kujawach był ciekawy zwyczaj zwany przywoływkami dyngusowymi, które
rozpoczynały się już wieczorem w Niedzielę Wielkanocną. Przez wieś ruszał pochód
wraz z orkiestrą i zmierzał na centralny plac wsi. Tam zaczynano głosić
wierszowane oracje na cześć dziewcząt mieszkających pod kolejnymi numerami,
sławiono ich cnoty i zalety oraz obwieszczano ile w Poniedziałek poleje się na
nie wody i kto będzie jej wybawicielem. Przywoływki dotyczyły również kawalerów,
których rekomendowano na mężów lub przeciwnie, wyśmiewano ich wady.
Chrześcijański charakter miały zwyczaje występujące na Ziemi Krakowskiej. Do
takich należało chodzenie z ogródkiem lub inaczej z ogrójczykiem. Chłopcy
ciągnęli wózek z zainstalowaną figurką Zmartwychwstałego, a obchodząc domostwa
śpiewali wielkanocne pieśni. Niemal identyczne w swej istocie i przebiegu były w
innych regionach obchody z pasyjką, obnoszenie baranka czy wielkanocnego
traczyka (na pamiątkę, że Pan Jezus również trudnił się stolarstwem). Ciekawym
starym zwyczajem jest procesyjny objazd pól na koniach zwany niekiedy procesją
stu koni, praktykowany do dziś na Górnym Śląsku. W Krakowie zaś odbywa się na
Zwierzyńcu (dzielnica Krakowa) kiermasz świąteczny Emaus, wywodzący swą nazwę od
biblijnego miasteczka, do którego szedł z dwoma uczniami Zmartwychwstały
Chrystus. Pierwsze wzmianki o krakowskim kiermaszu Emaus pochodzą jeszcze z XVII
wieku.
WTOREK WIELKANOCNY
( trzeci dzień świąt)
Wtorek Wielkanocny zwany też Trzecim świętem był przedłużeniem zabaw i obchodów
świątecznych. W tym dniu Krakowianie udawali się na wzgórze na Krzemionkach i
brali udział w zwyczaju zwanym Rękawka. Nazwa wywodzi się z legendy o kopcu
legendarnego założyciela miasta Krakusa, który miał być usypany z ziemi
przynoszonej w rękawach. Zwyczaj polegał na toczeniu z kopca jabłek, jajek i
resztek święconego, które łapali ubodzy krakowscy studenci czyli żacy. W innych
regionach Polski Wtorek Wielkanocny upływał na dalszym polewani się wodą, z tą
różnicą, że teraz inicjatywę przejęły dziewczęta, stąd oblewankę nazwano Babasik
lub Babaskik. A ludowe przysłowie powiadało: "Aż do Zielonych świątek
można lać się w każdy piątek".
OBCHODY
ŚWIĘTOJAŃSKIEJ SOBÓTKI (23-24 czerwca)
Obchody świętojańskie celebrowane w noc poprzedzającą dzień ich patrona św. Jana
Chrzciciela, w Polsce nazwane Sobótką lub Kupalnocką, należą do jednych z
najciekawszych i najstarszych świąt dorocznych. Swymi korzeniami sięgają
pradawnych świąt powitania lata, miłości i płodności, połączonych z obrzędami
ognia i wody oraz niezwykłymi praktykami czarodziejskimi. Wierzono, że w noc
świętojańską całą ziemię przenika jakiś potężny i ożywczy impuls, że zakwita
kwiat paproci, a ten kto go znajdzie, odkryje drogę do ukrytych w ziemi skarbów.
Panowało przekonanie, że zioła takie jak piołun i dziurawiec, zwany też zielem
świętojańskim, nabierają specjalnej leczniczej mocy. Wierzeń było mnóstwo.
W tę noc rozpala się ogniska zwane sobótkami. Po raz pierwszy nazwa sobótka
pojawia się w źródłach pisanych w XIII wieku wraz z opisem tanecznych kręgów
przy ogniu, tworzonych przez kobiety. śpiewały one pieśni, prosząc św. Jana o
gorącą miłość i rychłe małżeństwo. Chłopcy popisywali się zręcznością w skokach
przez ognisko, a około północy udawali się na poszukiwanie kwiatu paproci, choć
nierzadko był to tylko pretekst, aby wraz z dziewczyną pójść do ciemnego lasu.
Od niepamiętnych też czasów w noc świętojańską kobiety przewiązywały się bylicą
czyli "pierwszym zielem świętojańskim, którego czarownice bały się bardziej niż
ognia”. Bylica chroniła więc przed czarami, urokami i wszelkim złem. W Polsce
wierzono, że dopiero po św. Janie można bezpiecznie zażywać kąpieli w rzekach i
stawach a zanurzenie się w wodzie w tę noc sprawi, że ciało stanie się sprawne,
zdrowe i piękne, stąd też nazwa Kupalnocka, która wywodzi się bądź od imienia
pogańskiego bożka Kupały, bądź od słów "kupało" i "kupała", które na pograniczu
polsko-ruskim oznaczały kąpiel. Powszechną praktyką było również puszczanie na
wodę wianków. W zależności od tego jak płynął wianek,
wróżono sobie o przyszłości małżeńskiej.
WSZYSTKICH ŚWIĘTYCH -
DZIEŃ ZADUSZNY (1 i 2 listopada)
Są to dnie poświęcone pamięci zmarłych. Już w IX wieku dzień 1 listopada
obchodzony był jako dzień Wszystkich świętych. Była to więc uroczystość radosna,
co podkreślał również biały kolor szat liturgicznych, używanych w tym dniu
podczas mszy. Natomiast 2 listopada - Dzień Zaduszny czyli właściwe święto
Zmarłych, wprowadzone zostało do liturgii kościoła w X wieku. Zaczęto wtedy
sprawować msze żałobne za dusze zmarłych, jako przeciwwagę dla powszechnych w
Europie pogańskich obrzędów zadusznych. Religia chrześcijańska nałożyła się,
zespoliła i pogłębiła wcześniejsze wierzenia i praktyki ku czci zmarłych. Nasi
prasłowiańscy przodkowie wierzyli w życie pozagrobowe i tajemniczy świat
zmarłych, rządzący się własnymi prawami. Jeszcze w połowie XIX wieku na
pograniczu litewsko-białoruskim powszechne było odprawianie dziadów czyli
obrzędów ku czci zmarłych, choć występowały w nich również znaki i symbole
religijne. Ten obrzęd stał się pretekstem do napisania przez Adama Mickiewicza
wielkiego dramatu narodowego "Dziady". Powszechnie wierzono, że jadło i napoje
mogą pokrzepić dusze i być pomocne w drodze do wiecznego zbawienia. W wigilię
dnia zmarłych piekło się więc specjalne chleby i pierogi, gotowało się bób,
kaszę, kutię i wraz z wódką pozostawiało się na noc na stole dla dusz zmarłych.
Dzisiaj tamte praktyki zastąpione zostały kwiatami i palonymi na grobach
zniczami. W przeszłości wierzono, że do rozniecanych na grobach ognisk podchodzą
błąkające się po ziemi dusze zmarłych gwałtowną śmiercią, zwłaszcza samobójczą.
Płomień miał być szczególną pomocą dla cierpiących dusz. W naszych czasach
zapalane na grobach znicze są symbolem żywej pamięci o zmarłych, symbolizują też
Chrystusa i wiekuistą światłość.
KATARZYNKI (
24 listopada)
Katarzynki to zapomniany już dzisiaj wieczór spotkań i wróżb chłopców o
narzeczonych i małżeństwie, przypominający obchodzone kilka dni później
dziewczęce "Andrzejki". Upragniona dziewczyna mogła więc ukazać się chłopcu we
Śnie, w nocy z 24 na 25 listopada, a już na pewno wtedy, gdy chłopiec wieczorem
po umyciu wytarł się damską zapaską lub dziewczęcą koszulą i jeśli spał na
części kobiecej bielizny wsuniętej pod prześcieradło. Zaś wczesnym rankiem w
dniu Św. Katarzyny (25 listopada) chłopcy losowali karteczki z imionami żeńskimi,
które uprzedniej nocy włożyli pod poduszkę. Wylosowana karteczka "dawała pewność"
jakie imię będzie nosiła ukochana dziewczyna. Bardziej "długoterminową" wróżbą
była ta, polegająca na Ścięciu gałązki wiśni lub czereśni i wstawieniu jej do
wody. Jeśli gałązka zakwitła w Wigilię Bożego Narodzenia, chłopiec mógł się
spodziewać w najbliższym czasie pomyślnych konkurów uwieńczonych Ślubem i
weselem.
Wróżby chłopców były jednak mniej liczne i o wiele mniej popularne niż wróżby
dziewcząt, dlatego już w końcu XIX wieku zanikły, a z czasem uległy zapomnieniu.
ślady tego zwyczaju przetrwały natomiast we współczesnych "Andrzejkach", podczas
których razem z dziewczętami wróżą sobie też chłopcy, dopuszczani teraz do
wspólnej zabawy.
ANDRZEJKI
(29 listopada)
Andrzejki, Jędrzejki lub Jędrzejówki
to pora wróżb dla dziewcząt o miłości i małżeństwie. Wróżby te znane były we
wszystkich regionach Polski, a także w innych krajach Europy. Mimo tak
szerokiego zasięgu występowania pochodzenie tych wróżb i zwyczajów dotychczas
nie jest znane. W zasadzie jednak wszyscy badacze zgadzają się, iż niezależnie
od swego pochodzenia, wróżby w dniu Św. Andrzeja rozwinęły się i ostatecznie
ukształtowały na gruncie tradycji chrześcijańskiej. W kościele katolickim dzień
Św. Andrzeja zamyka rok kościelny. Rozpoczyna się Adwent.
W Polsce wróżby andrzejkowe liczą sobie już parę wieków tradycji. Pierwsze
wzmianki o tych zwyczajach pochodzą z XVI wieku. Wielką wagę przywiązywano do
snów w nocy z 29 na 30 listopada. Dziewczęta wierzyły, że ich sny w tę noc są
prorocze. Należało zatem przed pójściem na spoczynek pobożnie pomodlić się do Św.
Andrzeja ale, aby modlitwa była skuteczniejsza, przez cały dzień pościć. We Śnie
mógł jednak ukazać się zły duch, widmo czy upiór, a nie daj Boże topielec czy
wisielec. Najskuteczniejszym sposobem odstraszenia takiej mary było nacieranie
czosnkiem furtek, drzwi domów oraz parapetów okiennych. Same zaś panny brały do
ust po trzy ząbki czosnku i dopiero, gdy zasypiały, połykały go. Teraz już ich
błogi sen o ukochanym nie był niczym zakłócony, choć można było dodatkowo
zabezpieczyć się płonącym przez całą noc ogniskiem, do których wrzucano stare
palmy, wianki z Bożego Ciała i inne poświęcone zioła. Ogniska te zwano ognia-mi
Św. Andrzeja. Na dobrą wróżbę, na polach lub w garnkach, dziewczęta siały len,
konopie lub ziarna zbóż a były to poletka lub ogródki Św. Andrzeja. Bardzo
liczne były wróżby odprawiane w grupie rówieśnic. Nigdy nie uczestniczyły w nich
jednak i nie wróżyły sobie kobiety zamężne i starsze, nigdy też nie zapraszano
na nie chłopców. Najbardziej znaną i najczęściej stosowaną była wróżba z lanego
na wodę roztopionego wosku lub rozgrzanego ciekłego ołowiu a następnie wspólne
badanie zastygłego kształtu lub cienia przezeń rzucanego na Ścianę. Podobną
wróżbą było palenie papieru i obserwowanie ruchliwych cieni na Ścianie. Pomocne
były też różne przedmioty jak np. kłębki kądzieli symbolizujące dziewczynę i
miłego jej sercu chłopca. Kłębuszki te podpalano i kiedy uleciały w górę
obserwowano, czy połączą się i razem spłoną, co wróżyło gorącą dozgonną miłość;
na wodę puszczano też dwie igły lub Świeczki umocowane na tekturkach lub w
łupinkach orzechów. Obserwowano czy para się połączy, pobożne zaś panny na
Śląsku puszczały na wodę trzy igły lub Świeczki, bowiem trzecia symbolizowała
księdza, który związek miał pobłogosławić przed ołtarzem.
Takich andrzejkowych wróżb była nieskończona ilość, były też one wymyślane na
miejscu, w zależności od potrzeb i fantazji wróżących sobie dziewcząt. Tradycje
te przetrwały do dnia dzisiejszego i niezmiennie cieszą się ogromną
popularnością, choć dzisiaj mają już wyłącznie charakter zabawowy
Powrót