Archiwum | ||||||||||||||
| ||||||||||||||
|
Polska-Polonia wzajemne oczekiwania Ku Europie. Zadania polskiej diaspory (Referat Romana Śmigielskiego, Sekretarza EUWP na Europę Zachodnią, Przewodniczącego Federacji organizacji polskich i polsko duńskich w Danii „Polonia”, wygłoszony na II Międzynarodowej Konferencji Polonijnej "Polska-Polonia wzajemne oczekiwania" w Szczecinie w dniu 19.09.2003 r.).
Magnificencjo! Pani Prezydent! Szanowne Panie! Szanowni Panowie!
Przede wszystkim chciałbym serdecznie podziękować organizatorom, że po raz kolejny dają nam możliwość artykulacji naszych oczekiwań w stosunku do Polski, a konkretnie w stosunku do jej organów konstytucyjnych. Rok temu tu w Szczecinie zakończyłem moje wystąpienie na I Międzynarodowej Konferencji Polonijnej pięcioma tezami, które moim zdaniem są podstawą właściwych stosunków polsko-polonijnych. Były to: 1. Przede wszystkim nie przeszkadzać 2. Pozwólcie sobie pomóc 3. Traktujcie nas podmiotowo 4. Bądźcie dla nas partnerami 5. Nic o nas bez nas
Co się poprzez ten rok wydarzyło, czy sytuacja uległa poprawie? Zacznijmy może od programu rządowego. Sam fakt powstania i zaakceptowania przez rząd w grudniu 2002 r. „Rządowego Programu Współpracy z Polonią i Polakami za granicą” należy powitać z zadowoleniem. Po raz pierwszy od wielu lat rząd Polski oświadcza, że sprawy Polonii i Polaków zamieszkałych za granicą i współpraca z nimi stanowią istotny element polskiej polityki zagranicznej. Wydawać by się mogło, że powyższe zdanie powinno być frazesem, ale pamiętajmy, że kolejne rządy RP z tej lub innej przyczyny nie dostrzegały milionów Polaków mieszkających poza granicami. Nawet w expose obecnego premiera nie znalazło się miejsce na wymienienie Polonii. Tak, więc wyrażamy zadowolenie z faktu, że program ten w ogóle powstał, że jest bardzo szeroki i kompleksowy, że zwraca się ku nowym grupom polonijnym, szczególnie młodzieży i grupom zawodowym. Najważniejszymi punktami programu, których znaczenia nie można przecenić, to punkty dotyczące rozwoju aktywności młodego pokolenia Polonii oraz rozszerzania dostępu i możliwości Polonii i Polaków za granicą do nauczania i doskonalenia języka polskiego. W uwagach końcowych programu jego autorzy przyznają, że nie uwzględniono w nim najważniejszych postulatów Polonii i stanowi to bardzo poważny mankament tego programu. Te postulaty to Karta Polaka, zmiany w ustawie o obywatelstwie polskim i udział obywateli polskich zamieszkałych za granicą w wyborach prezydenckich i parlamentarnych. Tą ostatnią sprawę rozstrzyga naszym zdaniem jednoznacznie artykuł 62 Konstytucji RP. Całkowicie nie do zaakceptowania przez organizacje polonijne jest sprawa przekazania środków budżetowych na współpracę z Polonią do dyspozycji Ministra Spraw Zagranicznych. Organizacje polonijne nie mogą być narażone na zmieniające się gusta i upodobania poszczególnych ekip politycznych. W wielu wypadkach rozwiązanie takie byłoby wbrew statutom organizacji skupiających obywateli krajów zamieszkania, których lojalność wobec własnych krajów mogłaby być podważana. Wreszcie rozwiązanie takie wśród zarówno służby konsularnej jak i działaczy polonijnych może być zarówno konflikto- jak i korupcjogenne. Dlatego należy utrzymać dotychczasowe kanały pomocy finansowej dla organizacji polonijnych, tzn., że środki finansowe Senatu RP powinny być rozprowadzane za pomocą polskich organizacji pozarządowych. Jednocześnie musi budzić niepokój fakt, że tak szeroki i ważny program przed ogłoszeniem nie został przesłany do konsultacji większych organizacji polonijnych. W samym programie organizacje polonijne nie są też wymieniane, tak jakby to nie one miały być partnerem do jego realizacji. W programie brak jest zupełnie określenia stosunku do istniejących organizacji polonijnych. Nie wiadomo, czy w sposób zamierzony czy nie, program kontestuje istniejące struktury polonijne. Jeżeli to nie zostanie zmienione trudno oczekiwać by struktury polonijne miały pozytywne nastawienie do tego programu. Po raz kolejny próbuje się decydować „o nas bez nas”. Reasumując należy podkreślić pozytywne punkty programu, w tym wyrażone w punkcie I główne jego kierunki. Wszelkie wymienione powyżej mankamenty i niedociągnięcia należy skorygować poprzez ścisłe konsultacje z organizacjami polonijnymi. Jeśli chodzi o współpracę z Sejmem, a szczególnie z Komisją Łączności z Polakami za Granicą, to nie można o niej zbyt dużo powiedzieć, gdyż brakuje nam bezpośrednich kontaktów. Jeżeli nawet Komisja omawia sytuację Polonii w danym kraju, to odbywa się to bez udziału Polonii. W najlepszym wypadku informacji udziela przedstawiciel MSZ. A więc znowu dyskutuje się „o nas bez nas”. Nie powinien w związku z tym dziwić fakt, że członkowie tej Komisji, a w szczególności jej przewodniczący, wykazują często znaczące braki w wiedzy na temat organizacji polonijnych. To, że Komisji przewodniczy przedstawiciel Ligi Polskich Rodzin, jest dowodem na to, jak małą wagę wiodące partie polityczne przywiązują do współpracy z Polonią. Generalnie należy stwierdzić, że w Polsce panuje „choroba” nieodpowiadania na listy. W naszych wielokrotnych próbach współpracy z instytucjami, zarówno rządowymi jak i pozarządowymi w kraju, często nie wiemy, czy nasz partner otrzymał naszą korespondencję, czy też uważa, że odpowiedź nam się nie należy. Mamy nadzieję, że z wejściem Polski do Unii uda się znaleźć jakiś lek na tę „chorobę”. Sprawa integracji Polski z Unią Europejską jest przykładem mojej zeszłorocznej tezy „pozwólcie sobie pomóc”. Europejska Unia Wspólnot Polonijnych wielokrotnie obligowała się pomóc w krajowej kampanii na rzecz polskiego członkostwa w UE. Wyobrażaliśmy sobie, że mogliśmy na przykład zostać zaproszeni przez władze miast, z których pochodzimy, by na spotkaniach z mieszkańcami przedstawić sytuację w krajach naszego zamieszkania, w krajach Unii Europejskiej. Wydawało nam się, że nasze wystąpienia byłyby nawet bardziej wiarygodne, niż wystąpienia niektórych krajowych polityków, gdyż nam integracja Polski z UE nie przyniesie żadnych korzyści osobistych. Okazało się jednak, że nikt w Polsce nie był tym zainteresowany. Inną z inicjatyw Europejskiej Unii Wspólnot Polonijnych było zorganizowanie w kraju konferencji Poloni z krajów UE. Inicjatywa ta spotkała się ze zrozumieniem zarówno marszałka Sejmu jak i marszałka Senatu RP. Konferencja ta miała miejsce w Senacie w dniu 10 maja b.r. Nie wiem jaki miała oddźwięk społeczny, ale pokazała w sposób bezdyskusyjny, że Polonia europejska to nie grupa skłóconych ze sobą ludzi, w jaki to sposób starają się nas przedstawiać niektórzy dziennikarze. Wprost przeciwnie – 10 maja b.r. europejska Polonia zabrzmiała jednogłośnie i zdecydowanie. Mimo pomyślnego wyniku referendum w sprawie przystąpienia Polski do UE pozostał w nas jednak jakiś niedosyt. Myślę, że mieliśmy możliwość lepszego poinformowania rodaków w kraju o Unii Europejskiej i możliwość ta nie została w pełni wykorzystana. Świadczy o tym porównanie wyników referendum w kraju i za granicą. O ile frekwencja w Polsce wyniosła niecałe 59%, to w referendum za granicą wzięło udział 83 % uprawnionych do głosowania. Jeszcze bardziej jednoznaczny jest wynik głosowania: w kraju 77 % „tak” i 23 % „nie”, a za granicą 89 % „tak” i 11 % „nie”. U nas w Danii frekwencja wyniosła 92 %. 96% głosowało na „tak” a 4 % na „nie”. I wcale nie byliśmy tutaj najlepsi. Polscy politycy w spotkaniach z Polonią często występują z apelami, aby Polonia i Polacy zagranicą pomogli w szeroko rozumianej promocji Polski w świecie. Apele te są całkowicie zbędne, gdyż promocja Polski to jeden z podstawowych statutowych celów organizacji polonijnych. Robiliśmy to zawsze, obojętnie czy ktoś z Polski się tym interesował czy nie i będziemy to robić w przyszłości. Wracając jednak do tematu konferencji „Ku Europie. Zadania polskiej diaspory” chciałbym stwierdzić, że nasze zadania pozostaną niezmienione, choć sytuacja na pewno się zmieni. Myślę, że Polonia w krajach Unii Europejskiej wraz z przystąpieniem Polski do UE zostanie prawdopodobnie bardziej dowartościowana. Społeczeństwa krajów naszego zamieszkania będą patrzeć na nas inaczej niż dotychczas. Nie będziemy już uważani za przedstawicieli krajów „trzeciego świata”, nie będziemy już „egzotyczni”- w negatywnym rozumieniu tego słowa. Jednocześnie zmieniać się będzie struktura naszej diaspory. Coraz więcej będzie osób przebywających w danych krajach czasowo, natomiast liczba osób zamieszkałych tam na stałe będzie powoli spadać. Starsi odchodzić będą z powodów biologicznych, a młodsi stawać się będą Europejczykami i obawiam się, że polskość będzie dla nich coraz mniej znaczyć. Mam nadzieję, że mimo to uda nam się w przyszłości utrzymać zdobycze Polonii w krajach Unii Europejskiej. Podsumowując muszę stwierdzić, że w ciągu roku sytuacja nasza nie uległa poprawie. Zeszłoroczne tezy są nadal aktualne. Ale my się tym nie zrażamy. Pracujemy przecież dla naszej wspólnej Ojczyzny, a nie dla obecnego rządu czy Sejmu. Zgodnie z zaleceniami Wojciecha Młynarskiego będziemy nadal „robić swoje”.
| ||||||||||||||
ELATED PageKits © 2002 ELATED.com/PageKits.com | ||||||||||||||