Archiwum | ||||||||||||||
| ||||||||||||||
|
Wystąpienie R. Śmigielskiego w Senacie RP z 30.04.2002
Przewodniczący Federacji Organizacji Polskich i Polsko-Duńskich w Danii "Polonia" Roman Śmigielski:
Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Szanowni Państwo! Uczestniczymy w historycznej debacie na temat uchwały Senatu, w której po raz pierwszy biorą udział przedstawiciele Polonii i Polaków zamieszkałych za granicą: od Chicago do Tobolska, nawet nie tylko do Tobolska, bo aż do Kazachstanu, i od Toronto do Afryki czy Ameryki Południowej. Miejmy nadzieję, że taka okazja się powtórzy, że nie będzie to pierwszy i ostatni raz, że Senat będzie dalej istniał i dalej będzie mógł się nami opiekować. Szanowni Państwo, ja reprezentuję mały kraj, Danię, i organizację w sumie dosyć młodą, bo powstałą trzy lata temu, ale może pokazującą to, że jednak coś się pozytywnego dzieje wśród Polonii. Trzy lata temu udało nam zjednoczyć dwie duże parasolowe organizacje istniejące dotąd w Danii. Mamy zatem w tej chwili w Danii tylko jedną organizację parasolową, istniejącą od trzech lat, ale opierającą się o sto dziesięć lat tradycji. Zaczęło się to od tego, że w 1893 r. przybyły z Galicji do Danii biedne dziewczyny, by pracować przy zbiorze buraków cukrowych, "buraczane dziewczęta". Pracowały one w ciężkim znoju, były strasznie wykorzystywane, tak że nawet Duńczycy zaczęli na to reagować i w latach dwudziestych powstało dla nich specjalne prawo, które oficjalnie nazywa się prawem dotyczącym pracy robotników cudzoziemskich, ale w Danii nikt tego inaczej nie nazwie, jak prawo polskie. I te kobiety swoją ciężką pracą wyrobiły nam w Danii, tak znakomitą opinię, że wielu późniejszym pokoleniom Polaków nie udało się jej zepsuć. W związku z tym w dalszym ciągu Polska i Polacy mają w Danii doskonałą opinię. Są na przykład wzruszające listy, które w tej chwili dostaje ambasada - a proszę pamiętać, że w Danii, niestety, też jest ten napływ ksenofobii, który widzieliśmy w Austrii i widzimy we Francji - i właśnie przy tej olbrzymiej ksenofobicznej kampanii prasowej przeciwko cudzoziemcom ludzie starsi, naprawdę starsi, osiemdziesięcio- czy dziewięćdziesięcioletni, piszą, że może oni tych wszystkich cudzoziemców nie chcą, ale Polaków chcą. I dlatego uważam, że warto coś robić, że warto ciężko pracować, bo jeśli zrobimy dobrą robotę, to następne pokolenia, ludzie dziewięćdziesięcioletni będą potem o tym pamiętać. W imieniu Federacji "Polonia" - jak mówiłem, ma ona trzy lata, a w rzeczywistości sto dziesięć lat tradycji - wyrażam opinię, że konieczne jest przyspieszenie prac zarówno nad Kartą Polaka, jak i nad ustawą o obywatelstwie polskim. To jest rzecz, na którą nasi ludzie czekają. Inna bolesna sprawa to sprawa zrzekania się obywatelstwa. Są, niestety, takie sytuacje życiowe, że Polacy za granicą muszą, a przynajmniej czują się do tego zmuszeni, aby pozbyć się tego obywatelstwa. I tutaj jest problem proceduralny. Ta procedura trwa. Wiem, że to jest w zasadzie skierowane do Kancelarii Prezydenta, ale chodzi o to, że ta procedura trwa zbyt długo i to komplikuje życie w momencie, kiedy człowiek się stara o obywatelstwo innego kraju, dostaje promesę, która wygasa po jakimś czasie, nie zdąży się zrzec... itd. Następna sprawa. Jak to już było tutaj wspomniane, oprócz tego, że jestem przewodniczącym Federacji "Polonia" w Danii, jestem też sekretarzem regionalnym Europejskiej Unii Wspólnot Polonijnych na Europę Zachodnią. Na drugim Zjeździe Polonii i Polaków z Zagranicy w 2001 r. reprezentanci Polonii z piętnastu krajów Unii Europejskiej napisali list do ówczesnego prezesa Rady Ministrów, premiera Buzka, że zobowiązują się pomóc, jeśli tylko Naród Polski sobie tego życzy, że zobowiązują się zrobić wszystko w celu uzyskania przez Polskę członkostwa w Unii Europejskiej. Ja tylko chciałbym powtórzyć z tego miejsca, że to dzisiaj w dalszym ciągu nas obowiązuje w chwili gdy jesteśmy w przededniu tego wejścia. Ta sprawa jest bardzo ważna. Naszym zdaniem, mimo trudnej sytuacji budżetowej, konieczne jest finansowe i merytoryczne wspomaganie Polonii, na przykład inicjatyw i działań organizacji polonijnych mających na celu promocję Polski, najlepszych polskich osiągnięć cywilizacyjnych, humanitarnych i kulturalnych, a przez to budowanie i utrwalanie pozytywnego oblicza Polski i Polaków. Konieczne jest finansowe i merytoryczne wspomaganie szkolnictwa polskiego poza granicami kraju, a także działań organizacji polonijnych mających na celu utrzymanie dóbr polskiego dziedzictwa narodowego za granicą. Aby zachować niezależność organizacji polonijnych, wszelka taka pomoc powinna być kanalizowana przez polskie organizacje pozarządowe, takie właśnie, jak Stowarzyszenie "Wspólnota Polska". Pan Marszałek Pastusiak na początku podkreślił, że trzeba sprawdzać, jak się wykorzystuje środki przeznaczone na Polonię. Ja z kolei zawodowo zajmuję się taką kontrolą, ponieważ jestem pracownikiem Najwyższej Izby Kontroli Królestwa Danii. I podam państwu właśnie przykład z mojego podwórka. Mimo że Dania jest bogatym krajem, Polonia jest tam, niestety, bardzo biedna i potrzebujemy dotacji chociażby na naszą zwyczajną działalność. Nie dostajemy już dotacji od państwa duńskiego - kiedyś to było możliwe, teraz już nie. W zeszłym roku dostaliśmy na działalność 6 tysięcy zł od "Wspólnoty Polskiej". Co zrobiliśmy z tymi 6 tysiącami zł? Wielu rzeczy nie da się wymierzyć, ale były to m.in. znaczki, telefony itd. Wymiernym jest to, że zorganizowaliśmy cztery seminaria dla nauczycieli i dla samorządów z Polski. Cztery tygodniowe seminaria, po trzydzieści osób, finansowane z duńskich środków. Użyliśmy tych 6 tysięcy zł, żeby załatwić 300 tysięcy zł, bo taki był koszt tych seminariów. Inną wymierną rzeczą jest to, co przedstawialiśmy na tych seminariach, to, czego próbowaliśmy nauczyć naszych samorządowców. Mam w ręku strategię zapobiegania przestępczości wśród dzieci i młodzieży w powiecie grójeckim. Jest ona oparta na duńskich doświadczeniach. Na dodatek powiem, że została ona wydana w Danii, ponieważ powiat grójecki nie miał na to pieniędzy. A jako ciekawostkę dodam, że była wydrukowana w drukarni komendy głównej policji duńskiej. Proszę państwa, jest wiele różnych możliwości na działalność. Łatwiej jest działać mając pieniądze, ale można też wiele zrobić bez pieniędzy. Jeszcze raz w tym historycznym momencie wyrażam nadzieję, iż nie jest to ostatnia senacka debata dotycząca spraw polonijnych z udziałem Polonii. Dziękuję serdecznie.
| ||||||||||||||
ELATED PageKits © 2002 ELATED.com/PageKits.com | ||||||||||||||