Archiwum
  Strona główna Federacja Imprezy Program TV Polonia Nowości Linki DANSK

 

PRZEMÓWIENIE PRZEWODNICZĄCEGO FEDERACJI ROMANA ŚMIGIELSKIEGO

W CZASIE III ZJAZDU POLONII I POLAKÓW Z ZAGRANICY, WARSZAWA 2007 R.

 

Współpraca Polski z Polonią

 

Nie trzeba chyba nikogo przekonywać o słuszności słów Cypriana Kamila Norwida, że Ojczyzna jest to wielki - zbiorowy - obowiązek! Zbiorowy, a więc wymagający współpracy wszystkich Polaków - zarówno tych mieszkających tu, nad Wisłą, jak i tych, których los rzucił gdzieś w daleki świat. Niestety, współpraca ta do dziś nie jest optymalna. Po 1989 r. zainteresowanie polskich sił politycznych Polonią i Polakami z zagranicy było raczej niewielkie i miało przeważnie charakter przedmiotowy. Wielu z nas na początku lat 90-tych oczekiwało, że wiedza nabyta przez nas w krajach naszego zamieszkania, często krajach o długoletniej tradycji demokratycznej, może służyć Polsce. Mimo wielokrotnych prób nawiązania kontaktu, żaden z ówczesnych rządów RP nie zainteresował się naszą wiedzą, nikt nie był zainteresowany naszymi doświadczeniami. Potrzeba było dopiero katastrofy, klęski żywiołowej, jaką była powódź z 1997 roku, aby przypominano sobie o Polonii, która odpowiadając na apele z kraju, stanęła na wysokości zadania, śląc wszystko, co w takiej sytuacji było potrzebne. Polonia wypełniła wtedy swój zbiorowy obowiązek.

 

Spójrzmy jak wyglądała współpraca Polski z Polonią od czasu II Zjazdu Polonii i Polaków z Zagranicy, a więc przez ostatnie sześć lat. W okresie tym mieliśmy w Polsce czterech premierów.

Zarówno premier Leszek Miller jak i premier Marek Belka w swoich expose ani słowem nie wspomnieli o Polonii. Dopiero w listopadzie 2005 r. premier Kazimierz Marcinkiewicz, w swoim expose, powiedział: „Nie wyobrażam sobie polskiej polityki zagranicznej bez współpracy z Polonią i Polakami mieszkających poza granicami kraju. Środowiska te będziemy traktować po partnersku, wzmacniając ich związki z Ojczyzną, a jednocześnie prosząc o pomoc w realizacji polskich interesów za granicą”.

Usłyszeliśmy słowa, na które czekaliśmy od dawna. Nic dodać, nic ująć. Warto, aby słowa te zostały wreszcie wcielone w życie.

 

Natomiast w lipcu zeszłego roku, premier Jarosław Kaczyński w swoim expose oświadczył: My musimy dokonać przełomu, jeżeli chodzi o nasze stosunki z Polonią... Miliony Polaków, w tym także i takich, którzy mają dobrą, albo nawet bardzo dobrą pozycję społeczną, mieszka poza naszymi granicami. Są wśród nich i tacy, którzy byliby gotowi tu wrócić, wnosząc wiele wiedzy, wiele kwalifikacji, które w Polsce są rzadkie. Oczywiście ogromna większość będzie tam pozostawała..., ale może być z nami w stałym kontakcie, może umacniać nasze pozycje, może wiele wnosić, ale potrzebuje sygnału, wyraźnego, jednoznacznego sygnału. Nie tylko na poziomie przemówień premiera, prezydenta, czy ministra spraw zagranicznych, czy marszałka Sejmu, tylko na poziomie realnej działalności. Bo to właśnie z tą realną działalnością, często w konsulatach jest bardzo, ale to bardzo niedobrze. Tam często są skanseny PRL-u i musimy to zmienić”.

Tak, Panie premierze, oczekujemy tego wyraźnego, jednoznacznego sygnału, oczekujemy tej realnej działalności, oczekujemy, że skanseny PRL-u, także tu w Polsce, zostaną jak najszybciej zlikwidowane. Z zadowoleniem przyjęliśmy wiadomość o powołaniu w czerwcu b.r. w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów Departamentu do Spraw Polonijnych i Przemian Demokratycznych w Europie Środkowo-Wschodniej.

 

Dotychczasowi ustawodawcy RP niezbyt skwapliwie wychodzili na przeciw postulatom Polonii i Polaków za granicą. Od szeregu lat toczy się debata na temat projektów ustaw dotyczących Polonii. Ich brak wywołuje wiele frustracji i utratę zaufania do tych instytucji w państwie, które powołane są do stanowienia dobrego prawa.

 

Myśląc o naszych Rodakach zza wschodniej granicy, cieszy nas bardzo fakt, że Sejm RP - rzutem na taśmę, na początku tego miesiąca - uchwalił ustawę o „Karcie Polaka”. Warto może przypomnieć, że za przyjęciem tej ustawy głosowało 428 posłów, a tylko 3 było przeciwko. Pokazuje to, że klimat dla Polonii był w tym Sejmie bardzo dobry. Szkoda, że nie został on w pełni wykorzystany. Na ustawę o „Karcie Polaka” czekaliśmy ponad 10 lat i prawdę mówiąc, obawialiśmy się, że projekt ten na kolejne 10 lat utknie w Sejmowych szufladach niemożności. Jest chyba rzeczą całkowicie zrozumiałą, że szeroki dostęp do wiz, który zresztą po wejściu Polski do obszaru Schengen zostanie ograniczony, nie rozwiązuje emocjonalnych problemów. Nasi rodacy zza wschodniej granicy są częścią narodu polskiego i nie może być żadnych wątpliwości, że powinni oni mieć prawo do bezwizowego wjazdu do Ojczyzny. W Polsce brakowało dotychczas woli politycznej, a niektórzy politycy próbowali nawet straszyć społeczeństwo rzekomymi wysokimi kosztami „Karty Polaka”. Jedynym naszym stałym sojusznikiem w tym blisko 10-letnim procesie legislacyjnym był Senat RP. Niestety projekty senackie nie przebiły się przez Sejm. Inne kraje, jak np. Węgry, już dawno sobie z podobnymi problemami poradziły. Do gotowej ustawy zawsze można wnieść poprawki. Uważamy je za konieczne. Sejm kolejnej kadencji powinien się tym zająć. Uchwalona ustawa o „Karcie Polaka” dotyczy tylko Polaków z krajów należących kiedyś do byłego Związku Sowieckiego. Znowelizowana ustawa o „Karcie Polaka” powinna - naszym zdaniem - objąć też Polaków z byłej Jugosławii, a także Bułgarii, Rumunii, Węgier, Słowacji i Republiki Czeskiej. Jakiś rodzaj „Karty Polaka”, być może bez żadnych przywilejów z tym związanych, należy się ze względów emocjonalnych wszystkim ludziom polskiego pochodzenia na całym świecie. Dlatego apelujemy do przyszłych posłów i senatorów o wzięcie tego pod uwagę przy najbliższej, jak najszybszej, nowelizacji ustawy o „Karcie Polaka”.

Z zadowoleniem należy stwierdzić, że wiosną br. rząd RP rozesłał do konsultacji organizacji polonijnych projekty przygotowywanych przez rząd ustaw. W pakiecie tym, oprócz projektu wspomnianej przed chwilą Karty Polaka, były też projekty ustawy o stwierdzaniu pochodzenia polskiego oraz o zmianie ustawy o wyborze Prezydenta RP oraz ustawy Ordynacja wyborcza do Sejmu RP i do Senatu RP. Ustawy te nie zostały niestety uchwalone i prace nad nimi - w przyszłej kadencji Sejmu - rozpocząć trzeba będzie praktycznie od zera. Apelujemy do posłów i senatorów kolejnej kadencji o jak najszybsze uchwalenie także i tych ustaw.

 

Organizacje polonijne otrzymały od rządu Jarosława Kaczyńskiego do konsultacji roboczą wersję raportu „Polityka Państwa Polskiego wobec Polonii i Polaków za granicą”. W otrzymanej przez nas wersji brakowało niestety strategicznych i taktycznych celów polityki Państwa Polskiego wobec Polonii i Polaków za granicą na najbliższe 15 lat. Naszym zdaniem raport taki, oprócz jasno sformułowanych celów polityki Państwa Polskiego wobec Polonii i Polaków za granicą, powinien zawierać szczegółowe metody osiągnięcia tych celów, ich finansowanie, a także indykatory, za pomocą których można będzie stwierdzić, czy dany cel został spełniony czy nie. W raporcie dużo więcej miejsca poświęcone być powinno rozwiązaniom aktualnych problemów tzw. „nowej emigracji zarobkowej” w krajach Unii Europejskiej. Mamy nadzieję, że w ostatecznej wersji tego raportu nasze uwagi zostały uwzględnione.

 

 

Nasza współpraca z Senatem RP jest wprost wzorcowa. Dotyczy to zarówno Senackiej Komisji Emigracji i Polaków za Granicą jak i marszałka Senatu.  Przypomnijmy, że to delegaci na II Zjazd Polonii i Polaków z Zagranicy, który odbył się w  2001 roku, wysunęli szereg postulatów dotyczących sytuacji Polonii, m.in. ustanowienie dnia 2 maja Dniem Polonii i Polaków za Granicą czy powołanie przy Marszałku Senatu Polonijnej Rady Konsultacyjnej, składającej się z przedstawicieli największych organizacji polonijnych wszystkich kontynentów. Senat RP potraktował te postulaty poważnie. Już w rok po ich wysunięciu, zostały one - dla obopólnej korzyści - spełnione.

 

W pełni popieramy wniesiony przez Senat projekt ustawy O opiece Senatu nad Polonią i Polakami za granicą, która wreszcie ureguluje i usankcjonuje prawnie istniejący w tej dziedzinie stan rzeczy. Wykonywanie zadań związanych ze wspieraniem Polonii koresponduje z wyrażoną w art. 6 ust. 2 Konstytucji zasadą udzielania przez Rzeczpospolitą Polską pomocy Polakom zamieszkałym za granicą w zachowaniu ich związków z narodowym dziedzictwem kulturalnym. Mamy nadzieję, że, ustawa ta przyczyni się do optymalizacji działania organów władzy publicznej na rzecz koordynacji i racjonalnego rozdziału środków budżetowych przeznaczonych na opiekę nad Polonią i Polakami za granicą.

 

Jeśli chodzi o współpracę Polonii z Sejmem, a konkretnie z Sejmową Komisją Łączności z Polakami za Granicą, to nie można o niej zbyt dużo powiedzieć, gdyż współpraca taka praktycznie nie istniała. Jeżeli nawet Komisja omawiała sytuację Polonii w danym kraju, to odbywało się to najczęściej bez udziału przedstawicieli Polonii. W najlepszym wypadku informacji udzielał przedstawiciel MSZ. Załatwianie spraw „o nas bez nas” nie było tu niestety wyjątkiem, ale wręcz zasadą.

 

Kolejną bolącą i nie załatwioną dotąd sprawą jest kwestia unikania podwójnego opodatkowania przez Polaków pracujących w państwach Unii Europejskiej. O ile np. między Rzeczpospolitą Polską a Zjednoczonym Królestwem Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej została w zeszłym roku podpisana Konwencja wprowadzająca metodę wyłączenia z progresją, która polega na tym, że uzyskany za granicą dochód jest zwolniony z opodatkowania w Polsce, to dochody uzyskane prze Polaków w niektórych innych krajach Unii Europejskiej podlegają w Polsce opodatkowaniu. Jest to naszym zdaniem jaskrawe łamanie artykułu 32 Konstytucji RP, który mówi, że wszyscy są równi wobec prawa. Apelujemy do Ministerstwa Finansów o jak najszybsze zrównanie praw wszystkich Polaków, obojętnie o ich miejsca zatrudnienia.

 

Prezydent John Fitzgerald Kennedy powiedział kiedyś: „Nie pytaj co Twój kraj może dla Ciebie zrobić, zapytaj - co Ty możesz zrobić dla Twojego kraju”. A więc zapytajmy: „W czym Polonia i Polacy zagranicą mogą przede wszystkim Polsce pomóc? I na czym nasza współpraca mogłaby polegać?

 

Polonia i Polacy zagranicą mogą przede wszystkim budować mosty między Polską a krajami swojego zamieszkania. Może zająć się szeroko rozumianą promocję Polski w świecie. Teoretycznie istnieją w Polsce specjalne urzędy, departamenty w ministerstwach, służby dyplomatyczne, które się tym zajmują. Z jakim skutkiem? A no właśnie. Raczej znikomym. I to mimo olbrzymich środków wydawanych na te cele. No, bo najpierw trzeba tym ludziom wypłacić niezłe jak na warunki Polskie pensje, opłacić podróże, hotele, diety. A dopiero za resztę środków robi się jakąś imprezę promującą Polskę wśród „znajomych króliczka”. Zaprasza się na takie imprezy osoby z list dawno już ustalonych, osoby, które już od dawna są do Polski przekonane (w tym też przedstawicieli Polonii), których na dobrą sprawę przekonywać nie trzeba. Polscy politycy w spotkaniach z Polonią często występują z apelami, aby Polonia i Polacy zagranicą pomogli w szeroko rozumianej promocji Polski w świecie. Apele te są całkowicie zbędne, gdyż promocja Polski to jeden z podstawowych statutowych celów organizacji polonijnych. Robiliśmy to zawsze, obojętnie czy ktoś z Polski się tym interesował czy nie i będziemy to robić w przyszłości.

Ale, jak śpiewa senator Krzysztof Cugowski: „do tanga trzeba dwojga....”. My cały czas czekamy na zaproszenie do tańca.

 

Polonia musi jak najszerzej otworzyć swe drzwi i programy dla kolejnej emigracyjnej zmiany w sztafecie pokoleń, dla fachowców i dla młodzieży z Polski. Polska musi uznać nas za liczną i pełnowartościową część narodu polskiego. Winno to znaleźć swe odbicie w ustawodawstwie i w naszym medialnym wizerunku. Dzieci, młodzież i edukacja muszą na stałe pozostać podmiotem pracy polonijnej. Władze polskie utwierdzają nas często w przekonaniu, że Polska liczy na Polonię, na nasze zaangażowanie i wsparcie. Nie może to jednak być jednostronne, bowiem oczekiwania są i z naszej strony. Pragniemy wyrazić nadzieję, że wszystkie - a jest ich sporo - wzajemne oczekiwania zostaną spełnione.

 

Nikt w Polsce, a już szczególnie organizacje powołane do pomocy Polonii i Polakom zamieszkałym za granicą, nie powinny traktować nas jak irytujących petentów. Musimy być równoprawnymi partnerami. Jak czytamy w statucie Stowarzyszenia „Wspólnota Polska” „celem Stowarzyszenia jest zespolenie wysiłków w umacnianiu więzi Polaków zamieszkałych za granicą i Polonii z Ojczyzną i jej kulturą narodową oraz niesienie pomocy w zaspokajaniu różnorodnych potrzeb Polaków z zagranicy i Polonii. Wydaje nam się, że cel ten łatwiej będzie osiągnąć poprzez ściślejszy niż dotychczas i bardziej bezpośredni dialog między Polonią, a działaczami Stowarzyszenia, np. przez powołanie – wzorem Marszałka Senatu – Polonijnej Rady Konsultacyjnej przy Radzie Krajowej Stowarzyszenia czy też przez uczestnictwo przedstawicieli Polonii w Walnych Zebraniach Delegatów Stowarzyszenia.

 

Jak wynika ze sprawozdania z działalności statutowej Stowarzyszenia „Wspólnota Polska” za 2006 rok, w zadaniu publicznym pod nazwą „Pobyty edukacyjne w Polsce dla uczniów szkół polskich i polonijnych poza granicami kraju”  wzięło udział prawie 1.500 uczestników z 20 krajów. Niestety nie było wśród nich ani jednego uczestnika z krajów Europy Zachodniej, USA, Kanady, Australii czy Afryki. Powodem tego stanu rzeczy nie jest ani brak uczniów, ani szkół polskich w tych regionach świata, ale horrendalne wprost, zaporowe ceny wymagane od nich za dwutygodniowe turnusy. Wynoszą one mniej więcej 500 euro, do czego dochodzą koszty dojazdu do Polski i ubezpieczenia. Miejsce zamieszkania dzieci nie determinuje ani zamożności, ani potrzeb poznania języka, kultury i tradycji. Uważamy, że wszystkie polskie dzieci, bez względu na miejsce zamieszkania, powinny mieć jednakowy dostęp do pobytów edukacyjnych w Polsce, co jest równoznaczne z jednakowym dofinansowaniem tych pobytów.

 

I jeszcze jedna drobna sprawa. Generalnie należy stwierdzić, że w Polsce panuje „choroba” nieodpowiadania na listy. W naszych wielokrotnych próbach współpracy z instytucjami, zarówno rządowymi jak i pozarządowymi w kraju, często nie wiemy, czy nasz partner otrzymał naszą korespondencję, czy też uważa, że odpowiedź nam się nie należy. Mamy nadzieję, że wspólnymi siłami - po partnersku - uda się nam znaleźć jakiś lek na tę „chorobę”.

 

Dżentelmeni nie rozmawiają o pieniądzach, a więc uznajmy, że nie jesteśmy dżentelmenami i porozmawiajmy o finansowaniu organizacji polonijnych. Na wstępie trzeba stanowczo powiedzieć, że całkowicie nie do zaakceptowania przez organizacje polonijne jest sprawa ewentualnego przekazania środków budżetowych na współpracę z Polonią do dyspozycji Ministra Spraw Zagranicznych. Organizacje polonijne nie mogą być narażone na zmieniające się gusta i upodobania poszczególnych ekip politycznych. W wielu wypadkach rozwiązanie takie byłoby wbrew statutom organizacji skupiających obywateli krajów zamieszkania, których lojalność wobec własnych krajów mogłaby być podważana. Wreszcie rozwiązanie takie wśród zarówno służby konsularnej jak i działaczy polonijnych może być zarówno konflikto- jak i korupcjogenne. Dlatego należy utrzymać dotychczasowe kanały pomocy finansowej dla organizacji polonijnych, tzn., że środki finansowe Senatu RP powinny być rozprowadzane za pomocą polskich organizacji pozarządowych.

 

Wydaje nam się, że cały dotychczasowy system przyznawania dotacji i procedury z tym związane powinny zostać zmienione, gdyż są one chyba rodem z PRL-u. Okres od złożenia podania do otrzymania dotacji to w najlepszym wypadku 9 miesięcy – w tym czasie jak wiadomo, można zarówno dziecko spłodzić jak i je urodzić. Przez pierwszych 6 miesięcy w roku organizacje polonijne są praktycznie sparaliżowane brakiem środków. Cała ich energia jest skupiona na jakimś dotrwaniu do czerwca-lipca, kiedy to ich konto może zostać zasilone. A wszelkie opłaty jak np. czynsze, telefony trzeba płacić co miesiąc od stycznia. Dobrze, gdy wśród zarządu jest ktoś w miarę zamożny, to może pożyczyć. Ale nie ma w pierwszym półroczu możliwości na jakąkolwiek dodatkową działalność, na organizowanie imprez. W drugim półroczu trzeba się natomiast spieszyć, aby zdążyć wydać pieniądze przed terminem rozliczania dotacji. Toż to przecież paranoja. System ten należy jak najszybciej zmienić, bo ”dwa razy daje, ten kto szybko daje”, a logicznie wyprowadzona z poprzedniego zdania myśl to: ”ten kto daje wolno, daje tylko połowę”.

 

Z satysfakcją dowiadujemy się, że Senat RP w znacznym stopniu, bo o 46 %, zwiększył w roku bieżącym ilość środków przeznaczonych na działania programowe i inwestycyjne przeznaczone dla Polonii i Polaków za granicą. Jednocześnie mamy sygnały z niektórych organizacji polonijnych, że ich dotacje zostały w znacznym stopniu ograniczone w porównaniu z latami poprzednimi. A więc tu problemem wydaje się brak przejrzystości, czyli transparencji. O ile składane przez nas podania są bardzo szczegółowe i zawierają budżety z rozbiciem na poszczególne koszty, to umowy dotyczące przekazania przyznanych nam dotacji są zbyt ogólnikowe. Nie byłoby z tym problemu, gdyby sumy dotacji odpowiadały sumom z naszych podań. Ale są one często dużo mniejsze i niezbyt wiadomo, które pozycje budżetu nie zostały uwzględnione. Nie wiemy też kto dokonał (np. Stowarzyszenie ”Wspólnota Polska” czy też Senat?) ewentualnych cięć w naszym budżecie i z jakiego powodu?

 

"Zaufanie jest dobre, ale kontrola lepsza" - zgodnie z tą leninowską zasadą, wydatkowanie otrzymywanych przez nas dotacji, jest starannie kontrolowane przez co najmniej cztery różne organy kontroli: nasze własne organizacyjne komisje rewizyjne, przez organizację pozarządową, za pomocą której dotacje te dostajemy, przez odpowiednią komórkę Senatu i w końcu przez Najwyższą Izbę Kontroli. Nie mamy nic przeciwko kontroli, ale zarówno przepisy rachunkowości jak i metody kontroli powinny być nowoczesne, dostosowane do warunków w których działamy. Kontrola, o której mówimy, polega mniej więcej na tym, że sprawdza się fakturę np. za znaczki, czy ma ona wszelkie znamiona dokumentu fiskalnego, czy są na niej odpowiednie daty, opisy, podpisy, poświadczeniu, numery, pieczątki i czy została zaksięgowana jak należy w księgach rachunkowych. Nikt nie zastanawia się, czy zamiast kupować te znaczki, taniej byłby być może wysyłać e-maile? Albo - skąd wziąć podpisy i pieczątki na fakturach otrzymanych przez internet?

 

Niejednokrotnie - pochodzące z ubiegłej epoki - przepisy dotyczące rozliczania dotacji uniemożliwiają dobre gospodarowanie środkami, które są nam powierzone. Np. podróż 4 osób z miejscowości A do B najtaniej można odbyć prywatnym samochodem. Jedynym kosztem jest benzyna, której jednak nie można rozliczyć za pomocą paragonu wystawionego przez automat na stacji benzynowej. Wymagana jest faktura ze szczegółowym opisem: imię, nazwisko, funkcja osoby odbywającej przejazd, cel przejazdu, pojemność silnika i ilość przejechanych kilometrów. Nie wiem jak w Polsce, ale uzyskanie takiej faktury w wielu krajach nie jest po prostu możliwe. Co należy w takiej sytuacji zrobić? Aby zadowolić kontrolerów, o wiele prostsze wydaje się wydanie cztery razy większej kwoty na bilety kolejowe, autobusowe i taksówki, byleby to tylko było zgodne z instrukcją rozliczania dotacji. Podobny problem istnieje przy rozliczaniu rozmów telefonicznych, gdyż osoby piszące te instrukcje nie zauważyły chyba rewolucji, która miała miejsce na rynku telekomunikacyjnym. W związku z tym nie akceptuje się kart telefonicznych, rozliczania rozmów telefonicznych przez internet itp. itd. Upokarzaj[r2371] ącym dla działaczy polonijnych i niezgodnym z art. 51 Konstytucji RP oraz z ustawą o ochronie danych osobowych jest żądanie załączania billingów do faktur za rozmowy telefoniczne.

 

Paradoksem jest, że wymagania instrukcji mogą bezpośrednio prowadzić do niegospodarności. Wydaje nam się, że metody kontroli – i to na wszystkich szczeblach – należy unowocześnić, np. wprowadzić kontrolę wykonania zadań, biorącą pod uwagę takie aspekty jak oszczędność, wydajność, skuteczność.

 

Oczekujemy też transparencji od innych beneficjentów środków przeznaczanych na Polonię przez polskiego podatnika. Uważamy, że sprawozdania finansowe pozarządowych organizacji pomocowych powinny być jawne i dostępne np. na ich stronach internetowych.

 

Podsumowując należy stwierdzić, że oczekujemy od Polski partnerstwa i podmiotowego traktowania. Tylko tyle, a może aż tyle, Polonia i Polacy z zagranicy oczekują od Polski. Chcemy i jesteśmy w stanie sobie nawzajem pomóc.

 

Roman Śmigielski

Sekretarz generalny EUWP

Przewodniczący Federacji „Polonia” w Danii

 

 

 

Powrót

ELATED PageKits © 2002 ELATED.com/PageKits.com